Ostatnio zaktualizowany Zapisz jako PDF Identyfikator strony1524OpenStaxOpenStax\( ewcommand{\vecs}[1]{\overset { \scriptstyle \rightharpoonup} {\mathbf{#1
Jeśli różnica wieku między partnerami wynosi 5 lat, ryzyko rozpadu relacji wzrasta do 18 proc.. Pary, u których różnica wieku między partnerami sięga 10 lat, obarczone są 39 proc. ryzykiem rozstania. W przypadku par prezentujących różnicę wieku 20 lat, ryzyko rozpadu takiego związki może sięgać nawet 95 proc.
Tadeusz Kościuszko, właśc. Andrzej Tadeusz Bonawentura Kościuszko [1] herbu Roch III (ur. 4 lutego 1746 w Mereczowszczyźnie [1], zm. 15 października 1817 w Solurze [1]) – inżynier wojskowy [2], Najwyższy Naczelnik Siły Zbrojnej Narodowej w czasie insurekcji kościuszkowskiej, generał lejtnant wojska Rzeczypospolitej Obojga Narodów
Facet wyglądał na koło 30, ale ostatnio zapytałam go ile właściwie ma lat powiedział, że ma 40 WOW.. na początku myślałam, że sobie żartuje, ale pokazał mi dowód i.. zaniemówiłam.. Jego wiek trochę mnie odstraszył nie wiem sama, czy chce się spotykać z kimś o 20 lat starszym ode mnie.
14 lat różnicy między kobietą a mężczyzną to dużo wg was? 2011-11-21 16:04:30 Czy wierzycie w przyjaźń pomiędzy Kobietą a Mężczyzną ? 2009-12-05 18:27:11 Wierzysz w przyjaźń pomiędzy kobietą a mężczyzną ? 2012-06-04 17:57:25
Czy myślicie, że 12 lat różnicy w związku to dużo? W zasadzie podobno cyfry się nie liczą - liczy się tylko uczucie. Co do uczucia się zgadzam, bo ono jest bardzo ważne. Według mnie to zależy, bo gdy dziewczyna ma, dajmy na to 18 lat, to chyba problemu nie ma.
rv40I. Dołączył: 2012-08-07 Miasto: Samosz Liczba postów: 454 3 listopada 2013, 10:02 zalożmy dziewczyna 19 lat I rok studiów, chłopak 28 lat?Moze sie udać? Byliście kiedys w zwiazkach gdzie rożnica wieku byla spora? Jakie mogą byc wady takich związków? colourfulskyy 3 listopada 2013, 10:24 ja wlasnie zakonczylam zwiazek z 11 lat starszym facetem. Dołączył: 2012-08-07 Miasto: Samosz Liczba postów: 454 3 listopada 2013, 10:28 czy głownym powodem rozstania byla roznica wieku? Dołączył: 2013-07-14 Miasto: Liczba postów: 730 3 listopada 2013, 10:30 Wiek nie ma zadnego znaczenia! Ja rowniez wole starszych,ostatnio nawet 10 lat:) colourfulskyy 3 listopada 2013, 10:31 tak, glownym i jedynym. ja mam 18 on 29. Dołączył: 2008-03-20 Miasto: Olsztyn Liczba postów: 7290 3 listopada 2013, 10:38 Ja poznałam mojego męża mając 19 lat, a on miał 28. Jesteśmy razem ponad 10 lat :) 3 listopada 2013, 10:43 Mój mąż ma 31 lat, a ja mam 24. Układa nam się super. Różnica wieku nie jest dla nas barierą. Zresztą mój pierwszy chłopak był ode mnie o 8 lat starszy, ja miałam 17 lat jak zaczeliśmy się spotykać. 9 lat to nie jest aż tak dużo wg mnie. Znam parę u której różnica wynoki 15 lat i też są ze sobą szczęśliwi i to już naprawdę długo :) monka1986 3 listopada 2013, 10:46 moze sie udactylko od razu określcie sie czego oczekujecie od życiaty jestes młodziutka dopiero zaczynasz zyciea facet w tym wieku moze chce sie juz ustabilizowac ,powoli myslec o dzieciach itd monka1986 3 listopada 2013, 10:49 moja kolezanka ma 29 lat jej facet 24 i ona juz by chciala dzieci ,ślub bla bla a on nie jest jeszcze gotowy ...a sa juz se soba 5 lat Dołączył: 2010-11-24 Miasto: Dolina Słoni Liczba postów: 14444 3 listopada 2013, 10:55 TakTakTakTakTakkkkkkkkkkkkkkkkkkkkk !!!!!!!!!!!!!!!!!!!Ja miałam od przeszło 9 lat razem przeszło 11 lat. Dołączył: 2012-08-07 Miasto: Samosz Liczba postów: 454 3 listopada 2013, 11:01 pyzia! wow ;] czyli jest nadzieja ;p gratulacje! jak sie poznaliscie? to on wyszedl z inicjatywa, nie obawialaś sie ze nie bedzie chcial miec do czynienia z "gowniara"?? Edytowany przez thinjenna 3 listopada 2013, 11:01
U nas jest taka różnica wieku, tylko ja mam 30 lat, a mój maż 39. Poznaliśmy się, jak miałam 26. Gdybym miała 19 lat, to różnica wieku 9 lat wydawałaby mi się za duża. Jakieś 24-25 lat to jest zwykle wiek, kiedy ze spojrzenia na świat dzieciecego robi sie dorosłe i wtedy mozna mówić o podobnych płaszczyznach, ale 19-latka znajduje się emocjonalnie i życiowo calkiem gdzie indziej niz 28-latek.
Mam 26 lat w pracy poznałam świetnego mężczyznę, jednak o 13 lat starszego. Wiem że może powielam wątek ale dla mnie ta sprawa jest bardzo szczególnie trudna, ze względu na brak akceptacji, zrozumienia a nawet wsparcia dobrym słowem. Szczerze mówiąc to nawet nie mam z kim porozmawiać. Zastanawiałam się bardzo mocno nad psychologiem ale w małej miejscowości jest to trudne. Bardzo niechętnie szukam pomocy na forach w internecie ale jak wspominałam brak pomocy i zrozumienia najbliższych sprawiło że się tu znalazłam. Konkretnie, chodzi o bardzo silne uczucie do wspomnianego mężczyzny, którego znam już 11 miesięcy, pracujemy razem i spędzamy ze sobą całe dnie. Boję się mówić że to miłość ale bardzo mnie fascynuje, rozumiemy się bez słów jest to efekt spędzonego czasu, i powiem że chociaż spędzamy całe dnie razem w pracy ani przez chwilę nie mam go dosyć. Uwielbiam w nim energiczne podejście do życia, świadomość własnej wartości, że dobrze traktuje innych ludzi a także swoich rodziców. Jest mega pomocny, i umie sprawić że gdy praca mnie przerasta i towarzyszy temu stres zawsze mogę liczyć na jego pomoc a stres znika. Jest dokładny, świetnie zorganizowany - co w biurze bardzo się sprawdza. Interesuje się nowinkami technicznymi i ogólnie z życia więc mamy naprawdę dużo tematów. Lubi dbać o siebie, dłonie ma zadbane takie jakich niejedna dziewczyna mogłaby pozazdrościć. Mogę również pogadać z nim o modzie. Jednym słowem on nie lubi niechlujstwa. Jesteśmy również na takim etapie, że możemy porozmawiać o uczuciach, czego nam brakuje, czego pragniemy i co nas podnieca. Nie czuję przy nim skrępowania w żadnej sytuacji. Po prostu chodzący ideał. I przytuli i pocieszy.. A teraz druga strona medalu. Już ta chłodniejsza.. mam chłopaka od 7 lat. Tak jesteśmy razem, ale od ponad roku bardzo się psuje. Do tego stopnia, że nie sypiamy razem. Kilka razy się rozstawaliśmy ale wracaliśmy jak on twierdzi że bardzo mnie kocha i nie potrafi beze mnie żyć. Że ze względu na te 7 lat nawet jak jest bardzo źle musimy w tym tkwić i ratować. I chociaż przez cały ten czas można rzec że namawiałam go do ślubu, nic nie wskórałam, w odpowiedzi usłyszałam pytanie kto mnie zmusza do tego i skąd taka desperacja. Po którymś razie bardzo mnie to zraniło i zniechęciło. W przeszłości miewał małe incydenty takie jak pisanie z innymi dziewczynami, czy też małe awantury na imprezach po alkoholu, ostatnio nawet wszczął bójkę z chorym umysłowo- totalna porażka. A ja przykładna dziewczyna zawsze wybaczam. Naprawdę widzę że się stara.. i gdyby ta zmiana nastąpiła ponad rok temu, byłabym w 7 niebie. Ale teraz kiedy porównuję mężczyznę z pracy o 13 lat starszego a mojego chłopaka o 2 lata starszego to widzę przepaść, zupełne przeciwieństwa. W koledze z pracy są takie cechy charakteru i nawyki które przez 7 lat nie potrafiłam "wypracować" w chłopaku. A teraz trzecia strona medalu- już tak najmroczniejsza- jaką mogłam poznać. Mianowicie zupełny brak zrozumienia i brak oparcia w rodzinie czy możliwości porozmawiania i porady. Gdy tylko dowiedzieli się o moich relacjach z kolegą usłyszałam kategoryczne NIE! a z tym wyzwiska i o mnie i o nim.. że stary, że dziadek, że jestem dziw*ą, że mam chłopka i powinnam z nim być bo jest dla mnie dobry pozornie przy rodzinie, tyle że nigdy nie wyciągałam naszych brudów przed rodzinę. Zaczęły się sprawdzania telefonu, maili, billingi, nie mogę dłuższy czas pozostać w pokoju bo to podejrzane że mogę z nim pisać. Dlatego to ja teraz jestem najgorsza. Przestraszona rodziną z czasem zaczęłam kłamać... gdy tylko rodzice lub starsze rodzeństwo a nawet obcy ludzie podniosą głos, nawet nie w moją stronę, czuję okropny lęk.. Można powiedzieć że wegetuję kiedy to moi znajomi zakładają rodziny, ja boję się życia.. a kiedyś było zupełnie inaczej.. energiczna patrząca w przyszłość.. ale to tylko bardzo malutki wycinek z mojego obecnego życia i obecnej sytuacji w jakiej się znalazłam... Może ktoś miałby ochotę pogadać?
Hej dziewczyny , oczywiscie chodzi o faceta. Znamy sie od dziecka, nasi rodzice zawsze sie przyjaznili wspolne wczasy itp. zawsze dobrze sie dogadywalismy , ja mam teraz 22 lata a on... 19. Pół roku temu przyjechałam do Polski (studiuje za granica ) i spotkalismy sie ( po staremu z rodzicami) . Od tego czasu caly czas dzwoni, smsuje , itp. Teraz znowu jestem w PL, i wczoraj niby przypadkiem przyjechał w ,, odwiedziny" ( mieszka w innym mieście niż moi rodzice) i powiedział mi że chyba się zakochał, ja taki face palm , powiedzialam ze to chyba dobrze a on ze tak, tylko ze zakochal sie we mnie ! Kompletnie nie wiedzialam co mam zrobic , stalam i tylko patrzylam na niego , poprostu nie bylam w stanie nic zrobic ! On wrocil do domu, a ja cala noc o tym myslalam i jak sie nad tym zastanowilam to wydaje mi sie ze tez do niego cos czuje ... Niewiem kompletnie co robic, 3 lata to sporo, ja juz na studiach a on konczy szkole srednia dopiero... Myslicie ze taki zwiazek ma szanse? Ja jakos nie moge sie polapac w tym wszystkim, pomozcie ! Wybaczcie ze tak nieskladnie napisalam ale chcialam jak najszybciej to z siebie wyrzucic..
Słuchajcie, to jest niesamowite. To, że przysyłacie do mnie dziesiątki maili, które – choć różnią się tematami – zwykle stawiają w centrum jedno i to samo pytanie: co pomyślą inni? A przecież podstawowe pytanie, jakie wszyscy powinniście sobie zadać, brzmi: a co myślę i co czuję ja sam? Dlatego uważam to za jedną z największych zagadek ludzkości – dlaczego bardziej obchodzi mnie opinia innych, niż moje szczęście, niż ja sam? PANI POZNA PANA Tym razem napisała do mnie 35-letnia kobieta, której trochę w życiu nie wyszło i która mimo młodego wieku ma już na swoim koncie rozwód. Na całe szczęście znalazł się obok niej przyjaciel, dzięki któremu jakoś łatwiej było to wszystko udźwignąć. Przyjaciel sprawdza się więc w sytuacjach kryzysowych, do tego dzieli z nią tę samą pasję i w jej głowie narodziła się myśl, czy nie zrobić by z tego czegoś więcej. I tutaj jak obuchem w łeb dostaję pytaniem: co sądzę o związku kobiety z 10 lat młodszym mężczyzną? No więc powtórzę to, co napisałam już w mailu. Myślę o nim dobrze. Tak samo myślałabym o związku z mężczyzną 10 lat starszym, z Francuzem, Szwedem, górnikiem, stolarzem i dramatopisarzem. Z rozwodnikiem, rudym, kulawym, z rockmanem albo gwiazdą Playboya. Wiecie, dlaczego? Bo każdy związek ma dokładnie takie samo prawo się udać, jak i nie udać. Wiek TOTALNIE nie ma znaczenia. Dopóki nie masz 60 lat, a Twój facet 20, naprawdę, nie ma się czym przejmować. Dopóki jest między Wami chemia, porozumienie, miłość czy choćby przedni seks, nie zadawajcie sobie idiotycznego pytania, co pomyślą inni. Większość ludzi ma tę fatalną cechę, że nie myśli wcale, a jak już myśli, to myśli o nas źle. Ludzie po prostu tak mają. Lubią gadać, obgadywać, plotkować. Dla nich kawa zawsze będzie za czarna albo kreda za biała. I zawsze będą woleli opierać się na stereotypach, bo są dobrze znane, łatwe w użyciu i mają jedną, zbawienną dla nich cechę: wyłączają ich z obowiązku samodzielnego myślenia. MŁODSZY NIE ZNACZY GORSZY Oczywiście, tutaj schemat jest prosty: kobieta nie powinna spotykać się z młodszym mężczyzną, bo albo on jest zbyt niedojrzały, albo ona zwyczajnie dla niego za stara. Tymczasem nikt nie miałby problemu z sytuacją dokładnie odwrotną. Gdyby to 35-latek spotykał się z 25-latką, miałby nie tylko społeczną akceptację, ale pewnie order z gratulacjami od pełnych podziwu kolegów. Dlatego to jeden z tych stereotypów, z którymi zdrowo jest walczyć. Pokazywać innym, że ludzie potrafią się ze sobą dogadywać bez względu na datę urodzenia, wykształcenie, zainteresowania, orientację czy płeć. Po drugiej stronie zawsze jest drugi człowiek i to powinno być najważniejsze. To nie wiek go definiuje, to nie liczba przeżytych lat świadczy o jego wartości. Niektórzy przed trzydziestką przeżyli i zrozumieli więcej, niż inni przez całe życie. Jasne, że o wiele popularniejszy jest odwrotny model, kiedy to kobieta wybiera sobie starszego mężczyznę. Bo niby stoi za nim stabilizacja życiowa (finansowa i emocjonalna), bo prędzej zechce się wiązać, bo wie, czego w życiu chce. Natomiast mało kiedy mówi się o tym, że taki człowiek ma na swoim koncie także bagaż negatywnych doświadczeń. Że czasem ciężko mu się zaangażować po poprzednim rozstaniu, że może nie zechce mieć więcej dzieci, bo ma już jakieś z poprzedniego małżeństwa. Że może jest bardziej nieufny, albo niechętny do długofalowych relacji. Naprawdę, każdy medal ma dwie strony. HEJ, JESTEŚ SZCZĘŚCIARĄ! Tak samo jest z nami – każdy wiek ma swoje plusy, ale też minusy. Dlatego nie patrzmy u drugiego człowieka na poszczególne składowe, tylko dbajmy o to, aby dopiero bilans wychodził zawsze dodatni. Jest młodszy i trochę mnie to przeraża? Ok, ma prawo. Ale jeśli jest do tego dobry, troskliwy i odpowiedzialny, to zamiast bać się, co powiedzą inni, popatrzyłabym w lustro i powiedziała do siebie: cholera, jaką ja jestem szczęściarą! Kiedyś podrzucałam Wam już zresztą taki piękny cytat z Coco Chanel, do zapamiętania i do powtarzania: „Nie obchodzi mnie, co o mnie myślisz. Ja nie myślę o tobie wcale”. To najlepsza metoda walki z tymi wszystkimi malkontentami, którzy wiedzą, jak ułożyć Ci życie za Ciebie. Dlaczego masz tracić swój czas i swoją energię na przejmowanie się nimi? Dlaczego pozwalasz, żeby przysłaniali Ci szczęście, jakie Cię właśnie spotyka? Dlaczego godzisz się na to, żeby wchodzili Ci w życie w butami i deptali wszystko, co święte? Bo takie rzeczy są święte. Przyjaźń, miłość, zakochanie. Nikt nie przeżyje tego za Ciebie i nikt też za Ciebie nie umrze, kiedy przyjdzie już czas. Do kogo będziesz mieć wtedy pretensje? Kto wynagrodzi Ci te wszystkie stracone dni, spędzone na zamartwianiu się, analizowaniu, czy – co gorsze – życiu w samotności? TO NIE SĄ REALNE PROBLEMY Dlatego niech każda z Was zapomni dzisiaj o tych wszystkich uprzedzeniach, stereotypach i konwenansach, które bez potrzeby ma w głowie. Powtórzę to, co powtórzyłam wtedy, w tamtym mailu: to nie są realne problemy. Realnym problemem jest bycie bitą przez męża. Brak pieniędzy, żeby nakarmić dziecko albo zapłacić rachunek za gaz. Ciężka choroba. To są realne problemy. Natomiast to, co ludzie powiedzą, to tylko – wybaczcie wulgaryzm – nic nie znacząca pierdoła. Pewnie, że związek z młodszym mężczyzną może Wam nie wypalić. Ale tak samo może nie wypalić Wam związek ze starszym czy też z rówieśnikiem. Tego nigdy nie wiesz. Natomiast możliwości działania stoją przed Tobą dwie. Opcja numer jeden to zrezygnować, zanim cokolwiek się zacznie i całe życie żałować, że jednak się nie zaryzykowało. W tym scenariuszu przegrywasz na 100 procent. Opcja numer dwa – zaryzykować i zobaczyć, co z tego wyjdzie. Tutaj Twoje szanse rozkładają się 50 na 50. Teraz pomyśl, co możesz wygrać, a co możesz stracić. Pewnie, że może nie wyjść, ale wtedy co najwyżej chwilę poboli, trochę podłamie, znowu trochę popłaczesz. Przerabiałaś to już pewnie nie raz i wiesz, że nie z takich rzeczy człowiek wychodzi. A teraz spójrz, co masz do wygrania. Zdaje się, że całe życie. A przecież we dwoje jednak milej otwiera się tego szampana. fot. Holgi/
9 lat roznicy zwiazek