Demonstracja "Stop Wycince Puszczy" w Białowieży 13.03.2016 oraz wręczenie listu lokalnych mieszkańców Puszczy Białowieskiej przeciwnych wycince ministrowi S Z Planu Urządzenia Lasu wynika, że przerzedzanie i wycinka puszczy w najbliższych dziesięciu latach zbliżą się do granic Szczecina, czyli obszarów najchętniej odwiedzanych przez turystów. Siedem przykładów barbarzyńskiej wycinki Puszczy Bukowej. Leśnicy już teraz ujawniają, jaka jest nowa polityka wobec puszczy. Państwo traci na wycince puszczy na dwóch poziomach. Po pierwsze, są to straty wizerunkowe z powodu niszczenia na oczach świata unikalnych wartości przyrodniczych przez wycinkę ponad 100 - Dziwi nas fakt, że Komisja Europejska domaga się tego, co w Polsce w tej chwili jest stosowane – powiedział Jan Szyszko, odnosząc się do 6.9K views, 81 likes, 18 loves, 15 comments, 63 shares, Facebook Watch Videos from Chrzanowska Telewizja Lokalna: „Stop wycince - bieg dla Puszczy” pod ElxwB. Groźba kar finansowych może oznaczać koniec wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej. Dlaczego? Gdyby kary faktycznie zostały naliczone, to Lasy Państwowe musiałyby dopłacać do rąbania drzew. Jeżeli jednak wycinka jest niezbędna aż tak, jak podkreślał to miesiącami minister środowiska, to do końca planu w 2021 roku uzbierałoby się na pół miliarda złotych kar. Minister Jan Szyszko jest spokojny i przekonuje, że płacić nie ma zakaz kontynuowania wycinki puszczy - orzekł w poniedziałek Trybunał Sprawiedliwości UE. To dalszy ciąg sprawy zapoczątkowanej przez Komisję Europejską, która wnioskowała o zakazanie Polsce rąbania drzew. O sprawie pisaliśmy tutaj. Na razie jest to środek Komisja uzna, że Polska nie zastosowała się do zakazu, może ponownie wnioskować do Trybunału. W przypadku, gdy ten potwierdzi wersję Komisji, nałoży na Polskę karę 100 tysięcy euro za każdy dzień trwania wycinki. Wystarczy więc przedłużyć prace o tydzień, by kary szły w miliony środowiska na wtorkowej konferencji przekonywał, że o żadnych grzywnach nie ma mowy. Podkreslał, że takie decyzje nie zapadły. Dodawał, że Polska jest przygotowana na dalszą walkę. Jan Szyszko zapewniał, że wykonujemy prawo UE w 100 proc. Dodał też, że jest 15 dni na ustosunkowanie się do pisma z Trybunału. I Ministerstwo Środowiska ma zamiar to zrobić. Więcej o komentarzu ministra można przeczytać sprawdzić, czy groźba kar finansowych może zablokować plany Jana Szyszki. W końcu wielomiesięczne protesty na niewiele się zdały, sytuacji w puszczy nie udało się uspokoić. Na ile więc 100 tys. euro odstraszy leśników z ciężkim sprzętem? Policzyliśmy, czy wycinka będzie sie po prostu opłacać. Już teraz ekolodzy podnoszą zarzuty, że leśniczy tną dla zysków, a nie dobra liczyliśmy?Oficjalnie nie ma dostępnych danych o metrażu sprzedanego z Puszczy Białowieskiej drewna, jego cenie, i kontrahentach. Lasy Państwowe uznają to za tajemnicę przedsiębiorstwa, nie udzielają tak szczegółowych informacji. W ciągu ostatniego roku pojawiło się jednak kilkanaście przecieków dot. zawartych przez poszczególne nadleśnictwa transakcji. Postanowiliśmy więc zebrać wszystkie możliwe dane i stworzyć jest potrzebne? Przede wszystkim cena drewna. I tak - dziennikarze "Faktu" ustalili, że niektóre nadleśnictwa wystawiały w sierpniu 1,5 tysiąca m3 świerku na aukcjach za 330 tys. zł. Metr sześcienny świerku wart w tym wypadku jest nieco ponad 200 tego potrzebne są dane dotyczące możliwości wycinania w ciągu jednego dnia. Postanowiliśmy, że skoro kara jest na jeden dzień, to liczyć będziemy właśnie dla jednego dnia różnych opracowań harwestery, czyli maszyny do szybkiej wycinki, mają wydajność na poziomie od 5 do 8 metrów sześciennych drewna w ciągu godziny. 5,5 metrów sześciennych są w stanie wyciąć w lasach na Islandii. Tak wynika z opracowania Christoph Wölla z 2009 także: Zobacz także: Co mieszkańcy sądzą o wycince Puszczy Białowieskiej?Z kolei uczeni z Brna wskazywali w swoich dokumentach, że maszyna może osiągnąć wydajność na poziomie nawet 9 metrów sześciennych w ciągu godziny. Uczeni ze Słowacji z kolei wyliczyli, że sprzęt firmy John Deere może ściąć 7,5 metra sześciennego. Uwzględnili przy tym przerwę dla pracowników. Przyjęliśmy więc dla wyliczeń, że polskie maszyny zetną podobnie jak na Islandii 5,5 metrów sześciennych w ciągu dalej? Łatwo wyliczyć, że wspomniane już 1500 metrów sześciennych jeden harwester wyrąbałby w 272 godziny, czyli 34 dni pracy na jedną zmianę (po 8 godzin rąbania drewna). Z dostępnych informacji wynika, że Lasy Państwowe dysponują 40 ciężkimi maszynami (informacja z 2015 roku, dostępna na stronie toruńskiego oddziału LP).W ciągu jednego dnia wszystkie maszyny są w stanie wyrąbać 1,7 tys. metrów sześciennych drewna. Na aukcji powinno być wystawione mniej więcej za 387 tys. zł (nie uwzględniamy przy tym, że wycięte drzewa mogą być różnej klasy, czyli po prostu mogą być mniej warte). Jak wynika ze sprawozdań finansowych zysk netto Lasów Państwowych to mniej więcej 18 proc. z wartości sprzedanego drewna. Lasy w ciągu roku sprzedają drewno warte miliardy, ale zarabiają zdecydowanie mniej. W tym wypadku byłoby to 69 tys. zł. Reszta to Komisji Europejskiej to z kolei 100 tys. euro za każdy dzień pracy. Po kursie z 21 listopada, jest to 423 tys. zł. Łatwo więc wyliczyć, że dalsza wycinka Lasom Państwowym się po prostu nie opłaca. Dlaczego? Dokładałyby do przy założeniu, że LP nie wykorzystają do wycinek wynajętych od firm leśnych lub zleconych im harwesterów. Zwykle właśnie tak robią. To spowodowałoby, że w ciągu dnia można wyciąć zdecydowanie więcej drewna i wychodzić na czysto. By zysk pokrywał ewentualną karę, do lasów musiałoby każdego dnia wjeżdżać około 120 lata, że Lasy Państwowe wynajmowały w całym kraju do 350 takich maszyn (znów informacje Nadleśnictwa Toruń) , ale... ze względów logistycznych nie liczyliśmy tego od tej strony. To dane dla całej Polski. Koszty przejazdu maszyn z Zachodu na Wschód Polski byłby przy tym dodać, że dziennikarze telewizji TVN donosili, że Lasy Państwowe część drewna sprzedają po kosztach - za niewiele ponad 100 zł za metr sześcienny. W takim układzie, by zarobić na karę, do lasów wjechać musiałoby prawie 400 maszyn. To już przypomina science wszystkie powyższe wyliczenia to tylko szacunki. Konkretne dane na temat pieniędzy zarobionych za drewno z Puszczy Białowieskiej mają tylko Lasy Państwowe. Od dawna ich nie udostępniają. Firmy, które korzystają z tego drewna, chciały swego czasu ścigać osoby, które takie dane przy tym wyjaśnić, że drewno kornikowe nie ląduje wcale na śmieciach lub w piecach. Same Lasy Państwowe chwalą jego zastosowanie np. w budownictwie. "Gdy zaś martwe drzewo stoi za długo, wówczas traci na wartości i jakości. Wycięte w porę zadowoli nie tylko gospodarstwa domowe jako surowiec opałowy czy materiał do prac remontowych i naprawczych, ale również może zasilić polską działalność gospodarczą - w tym przemysł budowlany" - wyliczenia zakładają oczywiście, że Lasy Państwowe będą kontynuowały wycinkę. Jeszcze niedawno czołowi przedstawiciele resortu środowiska argumentowali, że wycinać po prostu trzeba. Bez wycinki nie ma Puszczy Białowieskiej - sugerowali. Jeżeli tak w rzeczywistości jest, to warto policzyć, ile budżet państwa musi zapłacić za ten zatrzyma wycinkę?Do końca roku zostało 40 dni. Gdyby prace musiały trwać właśnie tak długo, a Komisja Europejska za każdy dzień naliczyła w ostateczności karę, to Skarb Państwa musiałby znaleźć 4 mln euro na grzywnę za tegoroczną wycinkę. To ponad 16 mln zł. A to z pewnością nie spodobałoby się ministrowi finansów Mateuszowi Morawieckiemu. Już teraz musi przyjmować wizyty poszczególnych ministrów, którzy proszą o wsparcie więc kwotę 16 mln zł przedstawić w innym świetle - to równowartość 32 tys. wypłat świadczenia Rodzina 500+. To również równowartość 7,4 tys. średnich emerytur (brutto). Takie pieniądze wystarczyłyby też na remont kilku kilometrów drogi też podkreślić, że plany wycinki są sporządzone aż do 2021 roku. To oznacza, że pozostało aż 1501 dni. Gdyby prace trwały cały ten czas, a Komisja zdecydowała o nałożeniu kary, to w sumie do opłacenia byłoby 150 mln euro, czyli 635 mln tej kwocie zawierają się budżety trzech kancelarii: Prezydenta, Sejmu i Senatu. Za te pieniądze można też wybudować 16 km autostrady. Może się więc okazać, że to minister finansów pierwszy zapuka do drzwi szefa resortu środowiska i poprosi o koniec warto zauważyć jeszcze jeden aspekt tej sprawy. Przedstawiciele Ministerstwa Środowiska przekonywali miesiącami, że bez wycinki puszcza umrze. Jednocześnie twierdzili, że nie wycinają drzew na sprzedaż. Mają okazję, by to potwierdzić. Jeżeli wierzą w ochronę puszczy, to logika ich myślenia nakazywałaby dalsza wycinkę. Trybunał Sprawiedliwości i Komisja Europejska swoimi decyzjami powiedziały ministrowi Szyszce głośne "sprawdzam". I pytają, czy chodzi o pieniądze czy jakość naszego artykułu:Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze drugim nic nie wytłumaczą ani nie udowodnią! Zaniechać wycinki, ocenić efekt działalności korników za kilka lat i albo będzie ok! albo będzie skowyt i dramatyczne pytania "dlaczego.....!" ale na chwilę obecną "unioniści" wygrają!...jak zwykle czas pokaże.. Szyszko MUSI BEKNĄĆ!!!! To zabójca Przyrody!Puszcza to moim zdaniem tylko wisienka na torcie Szyszki. każdy kto jechał przez zachodziopomorskie i pomorskie zapewne widział jak tam pan minister i jego ludzie "ratują" drzewa przed podłym kornikiem. grzybiarze niejedno mogliby tu powiedzieć a samochody wiozące ścięte drzewa tworzą często kawalkady na szosach. Tylko że to nie puszcza a takie zwykłe lasy - nikt się za nimi nie ujmie. a pieniądze na obietnice skądś trzeba chwila, przeciez Unia wycofala sie z tego prawda? Wiec dlaczego mieliby do tego wrocic, i na jakiej podstawie? Z tego co mi wiadomo to to nie wycinka a intensywna praca aby uratowac wieksza czesc Puszcze, zanim Kornik zaora ja jak to nie raz bylo przez ignorancje Ekologow na zachodzie. A sam Szyszko byl chwalony niejedno krotnie w Bonnie wymaga intensywnych prac, podlewania, pielenia, hodowli zwierząt, nakłady potężne. Z szacunkiem patrzę na pracowników zieleni gdy podlewają drzewa w parku, pieką krzaki, ciężka praca. Pan profesor Szszka ma już kilka nominacji do Oskarda chyba, jakież on ma sukcesy naukowe, leśnictwo zawdzięcza mu tak wielu docentów!! Dziesięć tysięcy osób wzięło udział w 21. Pielgrzymce Leśników na Jasną Górę. W sanktuarium modlili się pracownicy leśnictwa, gospodarki wodnej i parków narodowych, wyższych i średnich szkół leśnych, przedstawiciele ruchów ekologicznych. Wraz z nimi przybyli: minister środowiska Jan Szyszko i dyrektor generalny Lasów Państwowych Konrad Tomaszewski. Leśnicy wraz z rodzinami zgromadzili się na Mszy św. o godz. na Szczycie jasnogórskim. Eucharystii przewodniczył bp Tadeusz Lityński, Krajowy Duszpasterz Leśników, biskup diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, a koncelebrowali regionalni duszpasterze leśników. Odczytane przed Mszą św. listy z pozdrowieniami przesłali do leśników: prezydent RP Andrzej Duda i marszałek Sejmu Marek Kuchciński. W przemówieniu przed Mszą św. minister Jan Szyszko podziękował w imieniu resortu środowiska oraz rządu za „piękną pracę w tym roku, za piękną pracę na rzecz użytkowania i ochrony zasobów przyrodniczych, za piękną pracę na rzecz naszej Ojczyzny i Polaków”. Mówił też leśnikom o sprawie konfliktu z Komisją Europejską. Zebranym leśnikom podziękował także dyrektor generalny Lasów Państwowych Konrad Tomaszewski, przypominając także o problemach spowodowanych przez trąbę powietrzną, a także o sprawie wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej. Leśników powitał o. Marian wygłosił o. Arnold Chrapkowski, generał Zakonu Paulinów. - Drodzy pielgrzymi, będąc dziś na Jasnej Górze, u stóp Bożej Matki, Matki Miłości, chcemy Jej opowiedzieć także o tym, co wydarzyło się w ostatnich dniach. Mamy jeszcze dobrze w pamięci ten tragiczny, sierpniowy czas, kiedy to przekonaliśmy się o naszej kruchości i bezsilności w starciu z potężnymi siłami natury, z nawałnicą, która niszczyła i nasze kościoły, i domy, oraz olbrzymie połacie naszych lasów. Mieliśmy chyba do czynienia z największą w dziejach polskiego leśnictwa klęską spowodowaną wiatrami o znamionach huraganu. Współczesny człowiek szczycący się tak wielkimi osiągnięciami w dziedzinie techniki, ogarniający wirtualny świat, w starciu z twardą rzeczywistością mocy przyrody pozostaje bezsilny. Bardzo trudno mówić o tym, co się wydarzyło, o tym cierpieniu, którego doświadczyło tak wielu ludzi, cierpieniu, które poprzez ogromne zniszczenia trwać będzie jeszcze bardzo wiele lat. Żadne zdjęcia i żaden reportaż nie oddadzą tej dramatycznej sytuacji. Tak się składa, że sam pochodzę z pięknych Borów Tucholskich, które doświadczyły ogromnego zniszczenia. Będąc kilka dni po tym trudnym doświadczeniu w rodzinnym domu mogłem sam z bliska zobaczyć, jak wygląda las, który pamiętam z dzieciństwa, las, po którym zostały tylko zniszczone drzewa. To ogromna tragedia - mówił generał Zakonu Paulinów. - To bolesne doświadczenie nagłych zjawisk przyrody stało się jednocześnie okazją do tego, aby odważnie stanąć przy tych, którzy cierpią, okazując im naszą solidarność i niosąc konkretną pomoc. Ten trudny czas wyzwolił w nas tak wiele dobra i wzajemnej, bezinteresownej pomocy, tak wiele zrozumienia losu nie tylko własnego, ale też i drugiego człowieka, tak wiele konkretnego dzielenia się dobrami materialnymi, duchowym wsparciem, ale nade wszystko własną pracą i darem obecności. Nasze otwarte serca i dłonie tak wiele w tym momencie znaczą. Okazana pomoc nigdy nie jest nadaremna” - podkreślił o. Arnold rozmowy z dziennikarzami minister Jan Szyszko przypomniał mówił o wycince w Puszczy Chciałem serdecznie podziękować Matce Boskiej za to, że jestem tu po raz 21-szy – mówił minister Jan Szyszko – Mogę powiedzieć, że po raz 21. dziękuję za to, co ci ludzie, którymi dowodzę jako minister ochrony środowiska, a mianowicie za to, co robią – chronią te zasoby przyrodnicze, i te zasoby przyrodnicze również służą człowiekowi. Misją mojego resortu w ramach rządu premier Beaty Szydło jest to, aby te zasoby przyrodnicze jeszcze bardziej zaczęły uczestniczyć w rozwoju gospodarczym szczególnie terenów niezurbanizowanych. A rozwój gospodarczy to tworzenie miejsc pracy”. - Chcę również powiedzieć, że ten resort ma drugą misję do spełnienia, i to mówię również do TVN-u, mam nadzieję, że to puści, a mianowicie, żeby krzewić prawdę, prawdę i wiedzę o użytkowaniu zasobów przyrodniczych - kontynuował minister Szyszko. – Polacy są wzorem dla jednoczącej się Europy, a Puszcza Białowieska jest tego idealnym przykładem. To tu, dzięki polskiej szkole leśnej, dzięki polskiej szkole ochrony przyrody, dzięki tym mieszkańcom, którzy tam mieszkają, odtwarzano to, co niszczyli nasi zaborcy. I poprzez odpowiednie użytkowanie na tym malutkim skrawku ziemi odtworzyli to, że występują wszystkie rodzime gatunki roślin i zwierząt tej strefy geograficznej. To jest po prostu niemożliwe do stworzenia – w ten sposób uważają na Zachodzie Europy. A to jest jednak możliwe. Cały świat twierdzi, że to jest nietknięte ręką człowieka, i w związku z tym chcą wyeliminować człowieka z tych miejsc, z tej Puszczy. Polska jest liderem w tym zakresie, i polską następną misją jest krzewienie wiedzy i prawdy o naszych zasobach przyrodniczych w Unii Europejskiej. To jest dla dobra Unii Europejskiej, i pod tym kątem będziemy realizowali naszą działalność i misję w przyszłym roku. Chcemy Komisję Europejską, a w ślad za tym całą Unię Europejską przekonać, że to my dobrze gospodarzymy zasobami przyrodniczymi, i chcemy tą przyrodę rzeczywiście kształtować nadal dla dobra jednoczącej się pytanie dziennikarki TVN, w jaki sposób resort zamierza odpowiedzieć na wniosek komisji Europejskiej o ukaranie Polski za wycinkę Puszczy Białowieskiej, minister Szyszko mówił: - Odpowiadając na to, w jaki sposób Komisja Europejska podchodzi, i w ogóle inne państwa Unii Europejskiej – przeszedł żubr na stronę niemiecką, i dostał wyrok kary śmierci. Zamiast go przecież oddać Polsce, wykonano na nim wyrok. To jest inne rozumienie zasad ochrony przyrody, i myślę, że to nie wynika z niewiedzy – to wynika z innego prawa, z innej mentalności, i w związku z tym jedyna prośba, abyście państwo informowali obiektywnie o tym, co się dzieje. Szczęść Boże, do zobaczenia, darz bór!Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera Sprawdzamy pogodę dla Ciebie...Kacper Krysztofik| 10:20TVP znowu zaskoczyła. Tym razem nie informacjami wyświetlanymi na pasku informacyjnym, ale specyficznym doborem gości programu. W środę, wśród uczestników dyskusji o zasadności wycinki Puszczy Białowieskiej można było znaleźć jednego z uczestników reality show "Rolnik szuka żony".(TVP Info, Kraśko, jeden z bohaterów show „Rolnik szuka żony”, był w środę gościem publicystycznego programu "Minęła dwudziesta" w TVP Info. W swojej wypowiedzi tłumaczył, że wycinka w Puszczy Białowieskiej jest potrzebna i w żaden sposób nie zaszkodzi zalesionemu takiego "autorytetu" w TVP wywołał wśród widzów niemałe nie wszystkim przypadł do gustu ten "specjalista" od puszczy. Stanisław Żerko, politolog, już w trakcie trwania programu wyraził swoją dezaprobatę dla udziału Kraśki w programie publicystycznym TVP pisząc: "W Minęła20 TVPInfo o Puszczy Białowieskiej jako ekspert wypowiada się... uczestnik I edycji "Rolnik szuka żony". Bo mieszka niedaleko #jprl".Oceń jakość naszego artykułu:Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze dla Ciebie Jak poinformowała „Rzeczpospolita”, prokuratura od pięciu lat nie jest w stanie ustalić, czy wycinka w Puszczy Białowieskiej była przestępstwem. Gazeta podała, że "wycinka ruszyła w 2017 r. pod pretekstem walki z kornikiem drukarzem". Tylko do końca 2017 r. – jak wskazała "Rz" - usunięto ich 180 tys. Gazeta podnosi, że zdaniem organizacji ekologicznych wycinka miała tak naprawdę charakter komercyjny, a została wstrzymana dopiero, gdy Trybunał Sprawiedliwości UE nakazał Polsce jej natychmiastowe przerwanie pod groźbą kar 100 tys. euro dziennie. Co dalej ze śledztwem? "Czy podejmując decyzję o wycince, czołowi funkcjonariusze złamali prawo? Szybko się nie dowiemy. Śledztwo w tej sprawie zawieszono" – podała redakcja. Jak przekazała "Rz", decyzja o obecnym zawieszeniu zapadła 30 czerwca, a powodem jest problem ze znalezieniem biegłego. Z uzasadnienia wynika, że próby jego wyłonienia trwają od października 2021 roku. Warto przypomnieć, że zdaniem Ekologicznego Forum Młodzieży Puszcza Białowieska nie jest już przyrodniczą dumę Polski, dziś stanowi obraz wielkiej katastrofy. Ich zdaniem wycinka była konieczna. Niepochamowana inwazja kornika drukarza doprowadziła do zgnicia milionów drzew na terenie trzech puszczańskich nadleśnictw. Podczas wykładu w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu członkowie Ekologicznego Forum Młodzieży odnieśli się do działań aktywistów w Puszczy Białowieskiej, które doprowadziły do ogromnej inwazji kornika drukarza. „Jeszcze 2017r. śp. prof. Jan Szyszko, autorytet w dziedzinie przyrody i ochrony środowiska mówił, że Puszcza Białowieska to dziedzictwo przyrodnicze. My teraz mówimy, że puszcza była dziedzictwem przyrodniczym i narodowym. Dziś stała się prawdziwym cmentarzyskiem. Na tych terenach leżą połacie suchych, martwych drzew, szczególnie świerków. Takie warunki spowodowały np. to, że z puszczy ucieka zwierzyna” – stwierdzili. Wycinka była konieczna? Jeden z członków fundacji zwrócił uwagę z jakimi problemami boryka się dzisiejsza ekologia. „Problemem współczesnej ekologii jest przede wszystkim ogromna manipulacja informacją, granie na emocjach i uczuciach, konflikty ideowe i ekologiczne, a także bambinizm, czyli nadawanie zwierzętom cech ludzkich, a odczłowieczanie człowieka. Przedstawienie zwierząt jako istoty czujące, żyjące i funkcjonujące jak człowiek, a człowieka postawienie po stronie intruza, tego złego, który chce zniszczyć przyrodę. Dzisiejsza ekologia boryka się z niszczenie autorytetów (np. ataki na prof. Szyszko), za to że przedstawiają prawdę, która jest podparta badaniami naukowymi. Puszcza Białowieska to doskonały przykład działania pseudoekologów. Ci ludzie nie mieli pojęcia o podstawowych dzianiach przyrodniczych i zachodzących w puszczy procesach, a uważali że wiedzą lepiej jak nią gospodarować” – mówił. Puszcza Białowieska uległa zniszczeniu poprzez decyzję administracyjne oraz naciski ekologów. To wydane w 2017 postanowieniu Trybunał Sprawiedliwości o przerwaniu wycinki w puszczy pod groźbą kary finansowej w wysokości co najmniej 100 tys. euro dziennie oraz huczne protesty pseudoekologów. W ich mniemaniu (pseudoekologów) plaga kornika jest zjawiskiem naturalnym i natura sama sobie z nim poradzi. Problem jest jednak w tym, że takiej gradacji kornika od bardzo dawna w puszczy nie było i wycinka była konieczna. Już teraz wejście na taki obszar jest bardzo ryzykowne ze względu na przewracające się martwe drzewa. Kiedy drzewa już się przewrócą, na ich miejscu pojawią się dużo bardziej ekspansywne trawy (np. trzcinnik). Leśnicy zwracają uwagę, że trawy te tworzą grubą i zwartą warstwę korzeni, przez które nie będą mogły się przebić delikatne siewki drzew. W ten sposób przez dziesiątki lat, zanim drzewa ostatecznie zwyciężą z trawami. Puszcza Białowieska, a dokładnie jej duże fragmenty będą przypominały step, a nie lasy. Czytaj również: Adam Pawlicki: Jan Szyszko był szanowany i dlatego został zniszczony PAP/ Taką informację na konferencji prasowej przekazali przedstawiciele PE, którzy w poniedziałek spotkali się z przedstawicielami rządu i dyrekcji Lasów Zrozumieliśmy, że strona polska jest gotowa dostosować się do rozwiązań przejściowych i wstrzymać wycinkę Puszczy Białowieskiej - powiedział na konferencji szef delegacji PE Alojz kolei inny członek delegacji Seb Dance dodał, że wyręb ma być ograniczony do czynności koniecznych ze względów bezpieczeństwa.

prawda o wycince puszczy