Usłyszeliśmy trzy rady: Po pierwsze możemy się zaadoptować do zmiany, tzn. zacząć wykorzystywać sztuczną inteligencję w swoim biznesie, np. poprzez wdrożenie rozwiązań Open AI. Po drugie możemy rozwijać algorytmy sztucznej inteligencji wewnątrz własnych organizacji lub uczyć AI w oparciu o własne dane. Po trzecie możemy
Ile będę miał w przyszłości wzrostu? 2010-01-06 19:59:27 Ile mniej więcej będę miała wzrostu w przyszłości ? 2010-09-15 16:27:52 Jak myslicie, ile będę miała wzrostu w przyszłości ? ;/ 2022-05-02 18:35:13
Jak będzie wyglądać Twój dom w przyszłości? | sameQuizy. Popularne. Kategorie. Quizy Os. Testy Testy na czas Głosowania Co wolisz? Zgadywanki Zdrapki Litery Przetrwania Opowiadania Losowy quiz. Youtube Szkoła Muzyka Zagadki Straszne ZWIERZĘTA Książki Social Media Horoskop Polityka Netflix. Harry Potter Miłość Podróże Zgadniemy?
Jeśli uwielbiacie książki ale nie macie czasu ich przeczytać, to możecie je odsłuchać! Wspólnie z serwisem BookBeat mamy dla was pakiet Premium dla nowych uż
Zaczniemy doceniać źródła energii odnawialnej, które w tym momencie nie są jeszcze tak chętnie wykorzystywane. W mieście przyszłości nie zabraknie elektrycznych samochodów, rowerów miejskich oraz paneli fotowoltaicznych, które będą zasilały zarówno wielkie korporacje, jak i domy zwykłych mieszkańców.
13.01.2022. Dziś, 13 stycznia br. Sekretarz Stanu w MEiN Marzena Machałek uczestniczyła w konferencji „Szkoła przyszłości”. Spotkanie było poświęcone rozwojowi edukacji cyfrowej oraz wzrostowi nakładów na wyposażenie szkół i placówek w nowoczesny sprzęt multimedialny. W swojej wypowiedzi wiceminister Marzena Machałek
KR29QpG. Widzieliście kiedyś trzydziestu dorosłych mężczyzn i kilka kobiet radośnie bawiących się we wróżkę? Jeżeli nie, to teraz macie ku temu niepowtarzalną okazję. Zobaczcie, jak świetnie poradzili sobie z tym trudnym zadaniem, o które ich poprosiłem. Zadanie polegało na próbie przewidzenia przyszłości świata IT za kolejne 10 i 50 lat. A zmienić się może bardzo wiele, wystarczy przypomnieć sobie, jak wyglądała Polska 50 lat temu. Kto wtedy spodziewał się tak ogromnego rozwoju chmur obliczeniowych, czy smartfonów? 🙂 Jak zostać programistą Skąd wziął się pomysł, by zostać programistą? Od czego zacząć naukę programowania? Od jakiego języka? Pierwsza praca Pierwszy dzień w pracy - Pierwsze zadanie Jak się uczyć Jak będzie wyglądał świat IT za 50 lat? – Przewidywanie przyszłości Kariera IT Jak będzie wyglądała przyszłość? Czy powstanie prawdziwa sztuczna inteligencja? Czy powstanie AI przyczyni się do utraty pracy przez programistów? Kiedy skończy się obecne eldorado w świecie IT? i wreszcie. Czy mamy się czego bać? Zachęcam do samodzielnych rozważań i próby przewidzenia przyszłości. To proste ćwiczenie może dać bardzo dużo do myślenia. Spis treści1 Zabawmy się trochę we wróżkę. Jak będzie wyglądał świat IT (w kontekście programowania) w przyszłości, za 10/50 lat? Arkadiusz Rafal Jakub Mateusz Piotr Iwona Łukasz Jakub Joanna Paweł Dawid Szymon Mateusz Paweł Przemysław Dominik Kamil Marcin Michal Pawel Wojciech Arkadiusz Kamil Artur Maciej Paweł Mateusz Arkadiusz Jacek Kamil Łukasz Michał Mariusz Przerwa na Facebooka2 Podsumowanie – wizje przyszłości3 Jak zostać programistą Zabawmy się trochę we wróżkę. Jak będzie wyglądał świat IT (w kontekście programowania) w przyszłości, za 10/50 lat? Ciężko powiedzieć z uwagi na niezwykłą zmienność tej branży, ale jednak spróbuję. Według mnie programowanie będzie miało coraz niższy próg wejścia i będzie najzwyklej w świecie prostsze dla kogoś, kto chce się uczyć. Powstające praktycznie codziennie nowe frameworki sprawiają, że mamy do czynienia z coraz wyższymi poziomami abstrakcji. Do wykonania dużej ilości instrukcji wystarczy jedno polecenie, nie trzeba już znać wszystkich niuansów, które dzieją się pod kopułą naszego kodu. O ile za 50 lat nie dojdziemy do etapu technologicznej osobliwości i generalnej sztucznej inteligencji, takiej prawdziwej, uczącej się, to machine learning może zabić wiele z dzisiejszej branży. Skoro już dzisiaj istnieją sieci neuronowe, które mogą poprawiać same siebie bądź tworzyć swoje własne małe sztuczne inteligencje to bardzo ciężko przewidzieć dalszy rozwój wypadków. Prawdziwa sztuczna inteligencja wywróci wszystko do góry nogami, tak więc nie będę starał się przewidzieć, co się może wtedy stać. Patrząc trochę bliżej w przyszłość i pod kątem webdevelopmentu, ponieważ z tą gałęzią IT mam najwięcej wspólnego – nie wygląda to za ciekawie. Wszelkie generatory stron, edytory WYSIWYG i SaaSy sprawiają, że klient może w mgnieniu oka postawić swoją stronę czy sklep internetowy. Gotowe narzędzia od Amazona, Google sprawiają, że nie potrzebujemy nawet konfigurować bazy danych i serwera, bo wszystko możemy wyklikać w panelu. Dlatego też skillset, jaki jeszcze kilka lat temu pozwalał na znalezienie dobrze płatnej pracy dzisiaj może nie wystarczyć nawet na juniorskie stanowisko. Śledzę na bieżąco ogłoszenia o pracę i to, co tam się pojawia, może przyprawić o zawrót głowy. Chyba nigdy dotychczas „bycie na bieżąco” nie było tak ważne, jak dzisiaj. Technologie, które dwa lata temu były na pierwszym miejscu wymagań dzisiaj praktycznie się nie pojawiają, a ich miejsce zajmują biblioteki i frameworki podyktowane wszechobecnym hypem. Hypem generowanym sztucznie lub naturalnie z różnych konferencji, hackatonów, postach na Medium czy Reddicie. Każdy chce być na bieżąco i używać najnowszego, super modnego narzędzia, a jeśli jesteś młodym człowiekiem, który chce się dopiero czegoś uczyć, będziesz miał mętlik w głowie, widząc oferty pracy, bo z każdym kolejnym otwartym linkiem poznajesz nazwę jakiejś nowej technologii. Wydaje mi się, że już w tym momencie ciężko o pracę dla juniorów, ponieważ konkurencja jest ogromna a próg wejścia bardzo niski z dzisiejszym dostępem do wiedzy i platform e-learningowych. Dokładając do tego nowy framework co dwa dni mamy mieszankę wybuchową. Wygląda mi to na kolejną bańkę internetową, która kiedyś pęknie. Specjalistów co prawda dalej brak, ale teraz pytanie, w którą stronę będzie szedł trend? Czy zapotrzebowanie na specjalistów będzie dalej rosnąć, przy jednoczesnym braku pracy dla juniorów, czy może sytuacja się odwróci i popyt na programistów doprowadzi do tego, że będzie się tych wszystkich juniorów doszkalać w firmach? Ciężko powiedzieć. Tak samo, jak ciężko powiedzieć co przyniesie machine learning. Za 50 lat według mnie programowanie nie będzie przypominało tego, co dzisiaj widzimy. Oczywiście ktoś będzie musiał napisać te wszystkie sieci neuronowe, ale pochodne efektów działania tych pierwotnych będą służyły zwykłym ludziom, którzy nie będą mieli pojęcia o programowaniu, w celu zrobienia czegoś, co 50 lat wcześniej wymagało teamu developerów. Rafal Hryniewski Świat IT jest bańką, która cały czas się pompuje. Może jednak w końcu pęknąć. Nie spodziewałbym się tego za 10 lat, ale za 50? Ciężko powiedzieć. Myślę, że dobrzy specjaliści nie mają powodów, by się obawiać o pracę, ale osoby, które kończą pracę po 8h i żyją tylko w jednym projekcie, mogą okazać się zbędne. W serii książek Expanse (science fiction, polecam) na ziemi wszyscy żyją na tzw. dochodzie podstawowym, tylko najlepsi i najambitniejsi mają możliwość podejmowania różnego rodzaju pracy. Wytłumaczono to w ten sposób, że przyczyną nie było lenistwo, a to, że Ziemia nie była w stanie dać szansy każdemu, kto jej chciał. Nie zdziwiłoby mnie to, że ciągła automatyzacja doprowadziłaby do takiego scenariusza. Jakub Dzikowski Przy takiej okazji muszę wspomnieć o tym filmiku z konferencji Dropboxa z 2013 roku: Prelegent opowiada w nim o wizjach przyszłości programowania, jakie były obecne 50 lat temu. Wiele rzeczy się nie ziściło, na przykład ciągle programujemy tekstowo, a nie wizualnie. Niektóre rzeczy zmieniły się nieznacznie, na przykład paradygmaty programowania, które mamy teraz: obiektowe i funkcyjne, to głównie rozwinięcie tego, co było kiedyś. Powstało za to sporo nowych języków, dużo lepsze są narzędzia i możliwości techniczne, no i dokonała się znaczne zmiany organizacyjno-społeczne. Myślę, że dalej ten kierunek będzie podobny. Podejrzewam na przykład, że za 10 lat programowanie będzie elementem powszechnego kształcenia w szkołach. Na pewno będziemy mieli lepsze narzędzia do programowania, ale programować będziemy w podobny sposób — edytując pliki tekstowe. Paradygmat funkcyjny będzie wtedy najpopularniejszy (tak jak teraz ciągle jeszcze najpopularniejszy jest paradygmat obiektowy). Pewnie pojawi się i stanie się całkiem popularny jakiś nowy, odświeżony z przeszłości. Wydaje mi się też, że środowisko IT coraz bardziej będzie się przekonywać do pracy zdalnej (i pewnie nie tylko IT). A co będzie za 50 lat? SQLowi stuknie setka, Unixowi 98 lat, i pewnie oba te rozwiązania w jakiejś formie będą dalej funkcjonowały na rynku 😉 Mateusz Kupilas Nie jestem dobry w wróżeniu z fusów 😀 Zakładam, że powstanie więcej narzędzi, które usprawnią tworzenie prostych aplikacji przez laików. Gdy np. ktoś będzie chciał stworzyć prostą stronę www, czy prostą aplikację mobilną – aktualnie jakość tego typu kreatorów pozostawia sporo do życzenia, ale możliwe, że to się za parę lat zmieni. Ostatnio można też zauważyć, że rozwijanych jest coraz więcej asystentów do chatów np. do Skypa, Messangera etc. Pewnie pojawi się więcej wirtualnych asystentów dla programistów, które jeszcze bardziej usprawnią codzienną pracę. Piotr Nalepa To jest ciekawe pytanie i jednocześnie bardzo trudno na nie odpowiedzieć. Każdy rok przynosi sporo zmian w świecie IT. Wg mnie, za 10 lat nasz świat, świat programistów, będzie zdominowany przez automatyzację zadań. Będziemy coraz bardziej efektywni, jednocześnie coraz bardziej kreatywni. Jednocześnie, nas programistów będzie coraz więcej i może się zdarzyć, że rynek IT już nie będzie rynkiem pracownika, tj. pracownik może już nie mieć aż takiej swobody w wybieraniu pracy jak teraz. Jeśli chodzi o kwestie związane z technologiami, to wydaje mi się, że będziemy już powszechnie korzystać z rozwiązań wirtualnej rzeczywistości oraz zaczną się pojawiać hologramy komunikacyjne (a’la Star Wars). Jeśli chodzi o perspektywę 50 lat, to nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić. Prawdopodobnie będziemy mieć komputery, które mogą stać się częścią integralną naszego ciała. Być może, programować będziemy już za pomocą bezpośrednich połączeń neuronowych z naszym mózgiem. Dzięki temu będziemy mogli tworzyć oprogramowanie nawet wtedy, gdy problemy fizyczne nas dopadną (problem z rękami, oczami itd.) Iwona Kubowicz Osobiście nie wierzę, że programistów w pełni może zastąpić sztuczna inteligencja, ponieważ dopóki jej tworzeniem zajmują się ludzie, będzie omylna podobnie jak my. Myślę, że firmy jednak nie będą ustawały w dążeniach, by możliwość uczenia maszynowego wykorzystywać, gdzie tylko się da, by ludzie mogli się skupić tylko na tym, czego do maszyn oddelegować się nie da. Obstawiam również, trochę z obawą, że zmieni się sposób tworzenia oprogramowania – możliwe, że za jakiś czas nie będziemy się już tak bardzo skupiać na zawiłościach kodu, a raczej tworzyć połączenia między jakimiś gotowymi modułami ograniczając tworzenie kodu. Czemu z obawą? Ponieważ osobiście taka perspektywa mnie nie cieszy, gdyż lubię być blisko kodu i nie chciałabym, by moja praca kiedykolwiek ograniczała się do wyklikiwania rozwiązań. Łukasz Monkiewicz Myślę, że za 10 lat będzie wyglądał z grubsza tak jak teraz, tylko będziemy używali więcej gotowych, chmurowych usług i będziemy przetwarzali dużo większe ilości danych. Za 50 lat, to już gorzej. Na pewno będzie dużo machine learning i wiele automagicznych funkcjonalności 🙂 Jakub Gutkowski Na szczęście wróżką nie jestem i nie muszę się tym przejmować. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić, jak ten świat będzie za rok wyglądał, czy nawet za miesiąc, a co dopiero za 10/15 🙂 Czy AI będzie popularne? Czy będzie nam pisało aplikacje? Czy nas zniszczy? Czy nic się nie zmieni? Nie wiem 🙂 ale mam nadzieje, że cokolwiek będzie, będzie nam lepiej. Joanna Bochyńska Idziemy w automatyzację coraz bardziej, a technologia rozwija się każdego dnia. Bardzo fascynują mnie technologie związane z IoT. Wydaje mi się, że programowanie będzie szło w tym kierunku. Dodatkowo coraz większe znaczenie zyskują aplikacje, programy czy oferty, które są jakby uszyte na miarę. To prowadzi do rozwoju języków i technologii związanych z analizą danych użytkowników, ich zachowań, wyborów. Paweł Ochota Obawiam się, że sami pozbędziemy się pracy, jeżeli ktoś doprowadzi do stworzenia sztucznej inteligencji (albo wirtualnej), lub też po prostu programu, który sam będzie pisał inne programy. A jeżeli to nie nastąpi, to pewnie programowanie będzie wyglądało zupełnie inaczej niż obecnie i będzie znacznie prostsze. Dawid Sibiński Za 10 lat – coraz więcej IoT, większość sprzętów podłączonych do sieci i współpracujących ze sobą (Smart Home, Smart Cities etc.) Za 50 lat – implementacja w/w konceptów na wysoką skalę – adaptowanie rozwiązań typu Smart City przez samorządy. Inteligentne samochody – 50% pojazdów sterowanych automatycznie. Szymon Sieciński Za 10 lat nie spodziewałbym się wielkiej rewolucji w IT. Na pewno będą rozwijane te zagadnienia, które dzisiaj stają się popularne. Oraz nowe frameworki JavaScript. Może jakiś nowy język programowania. Albo któryś istniejący zostanie zauważony i doceniony przez firmy programistyczne. Świat IT za 50 lat na pewno będzie po wielu rewolucjach, takich jak odkrywanie na nowo paradygmatów programowania, pojawienie się nowych narzędzi dla programistów, nowe języki programowania, nowe sprzęty, które można oprogramować. Może jeszcze uda się opracować i wdrożyć programy wykonujące typowe dziś prace programistyczne. Mateusz Maciaszek Staram się sobie odpowiedzieć czasami na to pytanie. Najbliższe 10 lat to będzie rozwój: sztucznej inteligencji, IoT, virtual reality, infrastruktury (sieci, cloud itd.). Programowanie wielowątkowe/rozproszone będzie nabierać tylko na znaczeniu (procesory wielordzeniowe + usługi w chmurze). Security również (popyt na ludzi z mocną wiedzą w tym zakresie będzie procentować). Obstawiam, że w perspektywie kolejnych 50 lat zawód programisty raczej nie będzie już istnieć (przynajmniej w takiej postaci, jaką znamy teraz). Jeśli kogoś przeraża taka wizja, to polecam również poszerzać umiejętności w innych zakresach życia/inwestycji. Paweł Strejczek Żyjemy w czasach wielkiej automatyzacji i prawdopodobnie prędzej czy później również ostatnia domena stricte ludzka, jaką jest kreatywność, będzie w pełni w zasięgu automatów. Być może część specjalizacji w programowaniu, z którymi mamy w tej chwili do czynienia nie będzie już potrzebna. Zawsze jest jednak tak, że pojawianie się nowych rozwiązań wpływa również na zapotrzebowanie na ludzi, którzy płynnie się w nich poruszają i są w stanie je opracowywać i utrzymywać. Myślę, że zapotrzebowanie na programistów będzie duże jeszcze przez bardzo długi czas. Jedną z cech, którą musi posiadać, chyba każda osoba zajmująca się IT, jest elastyczność. Rozwój technologii pędzi przecież do przodu w zawrotnym tempie, a my musimy się wciąż dostosowywać. Cokolwiek by się nie stało, to – cytując Borg-a z mojego ulubionego serialu Start Trek – „We will adapt” 🙂 Przemysław Juśkiewicz Na pewno trzeba być świadomym, że zawód programisty będzie trudniejszy, jeżeli chodzi o dostanie pracy. Dziś jest straszne parcie na programistów, ale pewnego dnia będzie ich wystarczająca ilość, przez co dostanie pracy, będzie trudniejsze. A po drugie obawiam się sztucznej inteligencji, ponieważ może ona wyprzeć programistów z zawodu. Taniej i szybciej będzie mieć maszyny, które coś zrobią niż grupę ludzi, którym trzeba płacić i czekać na produkt. Dominik Pawlik Przypuszczam, że w przyszłości, przynajmniej tej niedalekiej ważne będzie ukierunkowanie na konkretną specjalizację. Inną zależnością, która klaruje się w kontekście programowania, jest budowanie aplikacji z pewnych gotowych bloków. Trzecią ważną kwestią jest coraz większy nacisk na umiejętności miękkie programistów. Biorąc pod uwagę tę daleką przyszłość, moim zdaniem największą niewiadomą jest sztuczna inteligencja – fakt jej powstania oraz zaawansowania. Jednak ktoś ją musi najpierw napisać. 🙂 Kamil Ruchała Za 50 lat? Wszystko napisane w Javascripcie 😀 Tak serio to słowa kluczowe to sztuczna inteligencja, informatyka kwantowa, wirtualna rzeczywistość, w tych obszarach pewnie będziemy się poruszać, kto wie, może nie będziemy już standardowo klepać kodu, tylko przenosić nasze myśli do komputera. Marcin Pietraszek Myślę, że dobrym adresatem tego pytania jest Stanisław Lem ;). Nie potrafię powiedzieć tu nic sensownego poza truizmami. Michal Dymel Ciężko to przewidzieć. Myślę, że AI nie zastąpi programistów, ale podejrzewam, że w mniejszym stopniu będą potrzebni „klepacze”. Warto wiec się stale rozwijać, by zostać specjalista. Pawel Skaruz Myślę, że rozwój programowania doprowadzi nas do budowania aplikacji z coraz większych klocków. Języki będą się stawały coraz bardziej wysoko-poziomowe. KrzaQ 10 lat: jeszcze więcej javascriptu, ale mniej pisanego bezpośrednio. JS będzie najpopularniejszą architekturą, trochę jak teraz JVM. Będą na niego powstawały języki programowania (co zresztą już się dzieje, ale w dużo większej skali). Ponadto bariera łączenia różnych języków w projekcie będzie znacząco mniejsza. Bardziej życzeniowo z mojej strony: javascript będzie traktowany tak, jak teraz Flash, czyli jak trędowaty. 50 lat: naukowcy wymyślili nowy „algorytm AI”, zamiast rzucać więcej i więcej zasobów sieciom neuronowym. W efekcie powstała prawdziwa sztuczna inteligencja. Programiści, a przynajmniej znakomita ich większość, podzielili los wykonawców zawodów, których sami wcześniej pracy pozbawili. Świat po kolejnej rewolucji, „umysłowej” tym razem, zmienił się nie do poznania, a liczba zawodów typu white-collar spadła niemal do zera. Ludzcy programiści stali się zbędni, ponieważ AI jest w stanie w pełni zrozumieć intencje użytkownika i zaimplementować ich wykonanie bez ingerencji innych ludzi. Wojciech Mioduszewski Nie czuję się na siłach, żeby takich osądów dokonywać, jednak odważę się założyć, że świat IT za 10 lat nie będzie się mocno różnił od tego dzisiejszego. Myślę tu o jakichś dużych zmianach typu programująca sztuczna inteligencja, wyeliminowanie desktopów itp. Delikatnie na pewno się zmieni (wszechobecna chmura, programiści, którzy zajmują się tylko optymalizacją kosztową kodu wykonywanego w chmurze, wszechobecne drukarki 3D, wysyp urządzeń typu HoloLens, czy zwiększenie stosunku pracowników zdalnych do biurowych). Z drugiej strony, myślę, że świat IT za 50 lat będzie tak diametralnie inny, że nie mam szans zgadnąć, co się będzie działo – mam tylko nadzieję, że jeszcze wtedy nie pokona nas AI. Arkadiusz Benedykt Hm… ciekawe pytanie. Sądzę, że za 10 lat dalej będziemy marudzić na JS i dalej będziemy walczyć z długiem technologicznym. Dalej będą wojny obiektowców vs dynamicznych czy jakichkolwiek innych dwóch paradygmatów/technologii/ideologii. To, co na pewno się zmieni to to, że będziemy pracować na trochę wyższym poziomie abstrakcji. Dla mnie to oznacza, że będziemy jeszcze mniejszą ilością kodu orkiestrować większą ilość sprzętu pod spodem. Czyli dalsze odejście od „programista”, który tylko przekłada koncepcję na kod, w kierunku „developer”, czyli człowiek, który zaprojektuje, napisze, poskłada – rozwiąże problem „end to end”. W perspektywie 50 lat nawet nie chcę wróżyć, bo wystarczy popatrzeć 50 lat wstecz i zobaczyć jak się zmieniła branża. Czy jesteśmy w stanie wyobrazić sobie, jak to będzie za 50 lat? Raczej nie. Myślę jednak, że tu ważniejsze będą zmiany społeczne, jakie pewnie nastąpią jako skutek jeszcze większej automatyzacji i postępu technologicznego. Pewnie kwestia dochodu minimalnego będzie wtedy bardzo szeroko, nawet globalnie, dyskutowany albo nawet wdrażany. Kamil Hadas Moim zdaniem ssanie na rynku pracy w IT będzie jeszcze trwało. Zwłaszcza że prawie wszystko teraz już ma jakiś soft w sobie (ostatnio nawet widziałem „inteligentne buty”). Ktoś musi to oprogramowanie napisać. Myślę, że języki obiektowe za 10 lat będą się miały całkiem dobrze. Jednak w miarę upływu czasu, gdy dojdziemy do kresu wydajności procesorów per rdzeń i to coraz większą popularność zyskają języki oparte o aktorów (jak elixir) oraz inne wspierające mocno wielowątkowość. Chyba że wymienimy krzem na coś innego, co pozwoli tworzyć procesory o wyższych częstotliwościach. Jednak zwiększona ilość rdzeni i naraz obsługiwanych wątków z pewnością ulegnie zwiększeniu. Możliwe, że języki takie jak C# czy Java dostosują się do tego, jednak na tę chwilę programowanie wielowątkowe w nich do najłatwiejszych nie należy. Języki oparte o aktorów lub sprawiające w inny sposób, że obiekty są immutable, są bardziej przyjazne wielowątkowości. Mam cichą nadzieję, że przez te lata środowisko forntendowe dorośnie w końcu i skończy się Hype Driven Development. Myślę, że programiści będą musieli być bardziej uniwersalni niż teraz. Coraz więcej rzeczy będzie w gotowych paczkach, które już ktoś kiedyś napisał. IoT jest czymś, czym warto się zainteresować, nasze urządzenia, ubrania, domy, mieszkania będą coraz bardziej „inteligentne” więc warto zacząć zgłębiać temat już teraz. Bez względu na to, czy boom na rynku IT się kiedyś skończy, czy nie myślę, że dobry programista będzie potrzebny zawsze. To w sumie nie dotyczy się tylko i wyłącznie IT, w każdej branży, jeśli jesteś w czymś dobry, to znajdą się chętni na Twoje usługi, zakładając oczywiście, że wiedzą o Twoim istnieniu. Artur Dębkowski Nie wróżę niestety naszej branży zbyt świetlanej przyszłości. Widzę ogromną szansę dla sztucznej inteligencji, machine learningu na tym polu. Proces rozwiązywania problemów (bo w zasadzie to jest esencją naszej pracy) jest dosyć dobrze określony. Sporo części da się zautomatyzować do wysokiego poziomu. Jest kwestią czasu połączenie tych atomowych automatyzacji w jedno uber narzędzie. Nasza praca przypomina nieco tłumaczy. Jesteśmy pośrednikami między designerem a maszyną. Oczywiście google tłumacz nie wygryzł wszystkich tłumaczy na świecie, ale na pewno 80% pracy wykonuje co najmniej tak dobrze, jak zawodowi tłumacze. Stąd i nasza praca będzie się sprowadzać do rozwiązywania naprawdę niestandardowych problemów. To może być bardzo ciekawe. Maciej Aniserowicz DevTalk Trio S01E09 i DevTalk Trio S01E10. Paweł Bulwan W podejściu do aplikacji biznesowych nie spodziewam się rewolucji. Pewnie najbardziej widoczne zmiany zajdą w rozrywkowej części branży. Będzie ciekawie to obserwować. Mateusz Cholewka Myślę, że programowanie podzieli się na jeszcze większą ilość dziedzin. Kiedyś pisząc stronę internetową, był jeden programista i on pisał stronę. Teraz mamy kogoś od wyglądu, kogoś od działania strony, kogoś od bazy danych. Ten podział będzie jeszcze większy w różnych dziedzinach programowania, a programowanie będzie coraz prostsze i szybsze. Powstaną zapewne jeszcze bardziej wysokopoziomowe języki. Zapewne jeszcze więcej aplikacji niż dotychczas przejdzie do webu. Wszystko stanie się jeszcze bardziej wygodne i prostsze niż teraz. Arkadiusz Suchenia Ciekawe pytanie 😉 Nigdy się nad tym nie zastanawiałem, chociaż słyszałem, że trwają badania nad językiem, który będzie przetwarzał nasze polecenia na kod zrozumiały dla komputera (np. „Chcę aplikację do wystawiania faktur VAT” -> aplikacja sama się tworzy i uruchamia na komputerze). Z jednej strony wydaje się to trochę odległe, jednak myślę, że takie rozwiązanie wejdzie w życie szybciej, niż nam się wydaje. Mam nadzieję jednak, że nie będziemy musieli przez to zmieniać zawodu w najbliższym czasie 😉 Zawsze jednak istnieje taka szansa, że w wersji początkowej taki „kombajn” będzie posiadał sporo BUGów, które będą utrzymywały nas przy pracy. Jacek Łapiński Myślę, że najbliższa przyszłość nie zmieni za bardzo świata IT. Cały czas pojawiają się nowe narzędzia, systemy, coraz lepszy sprzęt. Programiści muszą cały czas się rozwijać, żeby za tym wszystkim nadążyć. Myślę, że tak już będzie. Kamil Dąbrowski Co jakiś czas ktoś próbuje pokazać programowanie wizualizacyjne. Sęk w tym, że jak program rośnie, to obrazki też przestają nam się mieścić w głowie i tak samo jest bałagan — i to pomimo tego, że można je wyklikać (prawie) samą myszką. Mamy też nawrót programowania funkcyjnego, a także deklaratywnego w ogóle — np. język Eve (pisałem o tym tutaj). Niektórzy powoli orientują się, że OOP wcale nie jest wspaniałe i rodzi trochę problemów, więc można by było się go pozbyć na rzecz funkcyjności. Jednak nie przeczuwam w tym kierunku jakiejś rewolucji. Języki funkcyjne także mają wady — nie nadają się za bardzo np. do gier. Chciałbym natomiast aby wreszcie C++ zniknął z rynku. Jest zbyt skomplikowany i powolny w pracy przy dużych projektach, a nie musi tak być, co pokazuje Jonathan Blow, tworząc swój własny język programowania na miejsce C++ (wspomniane tutaj). Obstawiam kilka trendów: rozwój aplikacji opartych o blockchain – to już się dzieje i wg mnie w najbliższych latach tylko nabierze rozpędu AI, wszędzie AI, nie uciekniemy przed AI 😛 nowe sposoby interakcji z komputerem (rozwój chatbotów, urządzeń typu Amazon Echo etc.) kontynuacja przenoszenia aplikacji do chmury, coraz więcej aplikacji cloud-native Michał Chęciński Obawiam się, że w tak długiej perspektywie czasowej ta przyszłość nie będzie tak różowa dla programistów. Już teraz widzimy, jak wiele narzędzi ułatwia nam pracę, nierzadko generując cały kod potrzebny do stworzenia pewnych funkcji w systemie. Czy zastąpią nas maszyny i sztuczna inteligencja? Na pewno nie w całości. Myślę, że obecnie panujące programistyczne eldorado, skończy się wcześniej, niż się wielu osobom wydaje. Bo tak naprawdę nie ma tak, że firmy biorą każdego, kto uważa się za programistę. Już na juniora trzeba wykazać się wiedzą, a przede wszystkim umiejętnościami. Mariusz Bugajski Ostatnio widziałem gdzieś wizję programisty robota, bo przecież teraz wszystko wykonywane jest za pomocą robotów, to dlaczego, by nie stworzyć robota klepiącego kod. Baaa… Pomyślcie, jaka to by była dobra sprawa, nie potrzebuje przerwy na kawę, sen, weekend czy wakacje. Może klepać kod cały rok bez przerwy. Ma to sens, ale nim się tak stanie, to jeszcze zdążę napisać kilka projektów ;) Obecnie telefony komórkowe to urządzenia, z którymi się nie rozstajemy, ale nie sądzę, by tak było w przyszłości. Rozszerzona rzeczywistość, jak i wirtualna rzeczywistość, wydają się przyszłością. Posiadają wiele perspektyw rozwoju, np. będziemy mogli uczyć się jeździć samochodem w wirtualnej rzeczywistości, tak samo z lataniem samolotem. Do tego dodajmy rozszerzoną rzeczywistość i mamy samochody bez deski rozdzielczej, ponieważ wszystkie potrzebne dane, mamy przed oczami. Piękna wizja, jednak na razie to tylko wizja w mojej głowie. Myślę, że można tak wymyślać bez końca. Pomysłów miliony, zatem wystarczy wziąć się za tworzenie ich i zmieniania Świata na jeszcze lepsze miejsce. Przerwa na Facebooka Jeżeli podoba Ci się moja praca, poświęć chwilę i daj lajka. Podsumowanie – wizje przyszłości Niezależnie od tego, jakie nurty będą się rozwijały w naszej branży, wiem jedno. Oj będzie się działo! 🙂 A ja lubię, gdy coś się dzieje, gdy świat się rozwija. Mamy wtedy możliwość rozwijania siebie i uczenia się nowych rzeczy razem z nim. Uważam, że jest to bardzo ważny temat i z pewnością warto się nad nim pochylić. To jak trafnie uda nam się wytypować kierunki rozwoju może wpłynąć na nasze przyszłe życie. Jeżeli już teraz skupisz swoje wysiłki w odpowiednim miejscu, w przyszłości może to bardzo zaprocentować, np. dużo lepszą pracą. Czytając wypowiedzi kolegów po fachu, nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że programiści też boją się o swoją pracę! Osobiście uważam, że nie ma co demonizować tej kwestii. Nasza branża zawsze się zmieniała i będzie się zmieniać, jednak zawsze było miejsce dla specjalistów, którzy godzili się na te zmiany i do nich dostosowywali. Wystarczy sobie przypomnieć, jak wyglądały początki programowania. Dziś mamy inne narzędzia, dzięki którym rozwiązujemy bardziej zaawansowane problemy, ale ogólna idea pozostała bardzo zbliżona. Jeszcze raz ogromne gratulacje i podziękowania dla wszystkich uczestników. Bardzo jestem ciekaw, jak sprawdzą się nasze przewidywania. Wszystkich zainteresowanych zapraszam na bloga za 10 i 50 lat! Mam tylko nadzieję, że po tym czasie Internet będzie jeszcze istniał… Jak zostać programistą 8 rzeczy, które musisz wiedzieć, żeby dostać pracę jako programista. Tomek Cześć! Jestem Tomek. Programista z zawodu. Bloger i trener programowania z zamiłowania. Na blogu pomagam wejść do branży IT oraz stać się lepszym programistą. Więcej o mnie... You Might Also Like
W czasach nam bardzo współczesnych, koronawirus spowodował, że szkoły zostały zamknięte. Uczniowe i studenci zmuszeni zostali do uczestniczenia w zajęciach zdalnych, na odległość. Sytuacja ta skłoniła wielu z nas do zastanowienia się jak będzie wyglądała edukacja w przyszłości. Nie tylko po ustaniu epidemii, ale generalnie za rok, dwa, pięć czy dziesięć lat od dzisiaj. Czy tak właśnie będzie wyglądała jak wygląda teraz? Przecież wszystko się cyfryzuje i wchodzi do Internetu. Czy tak samo będzie ze szkołami i edukacją w ogóle? No więc nie sądzę. Edukacja w przyszłości nie będzie wyglądała jak ta w czasach koronawirusa Przede wszystkich z trzech powodów tak nie będzie: Nauczyciele, wykładowcy, czy prowadzący nie umieją i w najbliższym czasie znaczna część z nich dalej nie będzie potrafiła prowadzić zajęć w tym modeluSzkoły, uczelnie i inne placówki edukacyjne nie potrafią i w najbliższym czasie nie będą potrafiły organizować zajęć w tym modeluSzkoła, czy uczelnia nie pełni wyłącznie formy edukacyjnej, ale również czysto społeczną. I tak jak uczyć się da zdalnie, z poziomu własnej kanapy, tak na chwilę obecną nie widać możliwości zaspokojenia tej funkcji społecznej, którą pełnią dziś placówki edukacyjne Jak więc będzie wyglądała edukacja w przyszłości? Za kilka dni pierwszy raport Future Business Institute pokaże nam czy ludzie po ustaniu epidemii będą chcieli wrócić do pracy w biurze, czy też praca zdalna stanie się dla nich normalnością. Myślę, że by odpowiedzieć na pytanie co się stanie z edukacją po ustaniu epidemii, należałoby przeprowadzić podobne badanie. Już dziś jednak, bez badań, na bazie własnych obserwacji i rozmów z uczniami oraz studentami, mogę przedstawić własne przemyślenia i prognozy na ten temat. Przedstawię tu właśnie trzy takie prognozy jak będzie wyglądała edukacja w przyszłości. Nauka – w przeważającej większości – będzie się odbywała w budynkach szkolnych, czy na uczelniach Tak jak jestem w stanie sobie wyobrazić zajęcia uzupełniające, czy dodatkowe w formie zdalnej, tak nie jestem na dzień dzisiejszy w stanie sobie wyobrazić, by całość edukacji miała przejść w model zdalny. Z powodów jak powyżej. Uczniowe wrócą do szkół, a studenci wrócą na uczelnie. Do budynków szkół i budynków uczelni. I za 10 lat również do tych budynków będą uczęszczali. Aczkolwiek coraz więcej zajęć dodatkowych, w szczególności tych nieobowiązkowych, konsultacji, czy zebrań będzie się odbywała na odległość. Zaś te zajęcia i spotkania, które dalej będą miały formę fizycznych spotkań, uzyskają możliwość rozszerzenia ich o formę zdalną. Co zaś będzie oznaczało, że ci uczniowe, studenci, czy rodzice, którzy z różnych względów nie będą mogli uczestniczyć w wydarzeniu fizycznie, będą mogli się na to wydarzenie “wdzwonić”. Kursy doszkalające, dodatkowe, warsztaty itp – w znacznie większym stopniu będą się odbywały zdalnie Już od jakiegoś czasu widać było rosnące zainteresowanie kursami online, czy webinarami. Ten trend się utrzyma, a z czasem fizyczne placówki doszkalające staną się mało istotnym elementem rynku. Serwisy typu Udemy, czy Coursera zyskują na popularności każdego dnia. Nabycie konkretnej umiejętności przestaje od nas wymagać stawiennictwa w wyznaczonym miejscu, o wyznaczonym czasie. I ten trend będzie się tylko nasilał. Dopiero ciekawie jednak zacznie się robić przy kursach – nazwijmy je – luksusowych. Do tej pory, gdy chcieliśmy zrobić kurs Harvardu, Stanforda, czy Oxfordu, musieliśmy zapłacić potężne pieniądze i najlepiej przeprowadzić się gdzieś w okolice tejże uczelni. Powoli to jednak odchodzi do lamusa. Za darmo możemy już zrobić kursy online Harvardu, a serwisy takie jak GetSmarter zaczynają oferować prawdziwe, pełnoprawne kursy najbardziej renomowanych uczelni na świecie, które nie wymagają od nas wychodzenia z domu. Podobnie zresztą jak MasterClass, który znów – bez wychodzenia z domu – daje nam możliwość uczestniczenia w kursie. Tym razem jednak z najbardziej znanymi na świecie ekspertami. Zresztą co tu dużo mówić – bardzo podobną strategię zastosowałem w gdzie obecnie w batchach stażowych na programistę Python, marketing, czy PR mam już kilkudziesięciu zdalnych „uczniów”. Technologia wejdzie na salony, a konkretnie do szkół. I zostanie tam na dłużej Edukacja w przyszłości to bowiem jedno, ale warto zastanowić się też nad tym, co wydarzy się wokół edukacji. Nie ma tu nic specjalnie odkrywczego, aczkolwiek ważne, by to zaznaczyć bardzo mocno. Od dłuższego już czasu słyszy się o tym, że w każdej klasie mają być tablety dla dzieciaków. Równie długo słyszymy o tym, że zadania domowe będą przesyłane online, książki będą dostępne w Internecie, a dzieci nie będą musiały nosić ciężkich plecaków w tę i z powrotem. No więc do tej pory głównie się o tym słyszało. Rzeczywistość weryfikowała te plany i plotki. Teraz od technologii szkoły nie będą mogły uciec. A trend ten będzie się nasilał z każdym rokiem. Pamiętam gdy moje dziecko szło do szkoły podstawowej, a ja dostałem od dyrektora informację, że oto mój login i hasło do edziennika, gdzie będę mógł sprawdzić oceny mojego dziecka, uwagi, nieobecności, plan zajęć itp. Wow! – pomyślałem. Zestawiłem to sobie w pamięci z moimi latami szkoły i moimi rodzicami, którzy by czegokolwiek mogli się o mnie dowiedzieć, musieli jechać przez całe miasto do mojej szkoły, by porozmawiać z nauczycielem, czy spojrzeć w papierowy dziennik. No więc tych czasów już nie ma. Dalej jednak nie jest wykorzystywane 99% możliwości technologicznych, które mogłyby usprawnić życie dzieciom i rodzicom. I to w końcu zacznie się dziać. Rodzice z każdym kolejnym rokiem będą zauważali nowe plusy wynikające z wdrażania kolejnych rozwiązań technologicznych w szkołach ich dzieci. I będą wymuszali na dyrekcji tychże placówek udostępnianie tych rozwiązań. A z czasem i nauczyciele się nauczą, i ministerstwo nie będzie miało wyboru, i na technologie spojrzy bardziej przychylnym wzrokiem. Zmian wokół edukacji w przyszłości można przewidzieć oczywiście znacznie więcej Można opowiadać o robotach uczących nasze dzieci. Można opowiadać o szkołach otwieranych, czy zamykanych automatycznie; o woźnych zastępowanych przez sztuczną inteligencję; o czujnikach, które będą pilnowały, by nasze młodsze pociechy nie opuszczały budynków szkół itp. Tutaj jednak musiałbym wejść w skórę futurologa, czego robić specjalnie nie chcę. Powyższe trzy trendy będą się nasilały – o tym jestem przekonany. A co jeszcze przyniesie przyszłość w edukacji? To jest pytanie, na które sam chętnie poznam odpowiedź. Doświadczony przedsiębiorca i manager. CEO PayLane, pomysłodawca i founder Edukuje o biznesie na Fascynat nowych mediów, fan content marketingu. Specjalista od biznesu w Internecie. Absolwent informatyki na Politechnice Gdańskiej. Współpracował i współpracuje z ludźmi prowadzącymi małe firmy, jak i z dużymi korporacjami. Aktywnie doradza startupom. Mentoruje w konkursach startupowych. Współpracuje z polskimi funduszami VC w zakresie ich portfeli inwestycyjnych.
Mniej lub bardziej fantastyczne wizje tego, jak być może będzie wyglądał świat i jak będzie wyglądała praca w przyszłości, możemy obejrzeć w filmach science-fiction. Niektóre z nich wydają się niemalże absurdalne, jednak duża część opiera się na już widocznych trendach, które w przyszłości rzeczywiście mogą zrealizować się w podobny sposób. Natalia Hatalska z zespołem infuture institute, w książce "Far future. Historia jutra" przeanalizowała dziesiątki filmów sci-fi, by przedstawić najbardziej prawdopodobne scenariusze dot. przyszłości pracy, nie ma dla czytelników zbyt radosnych informacji. Większość kinowych twórców jest zgodna co do tego, że rynek pracy w nie tak znowu dalekiej przyszłości będzie czymś zupełnie innym, niż jest w tej chwili, przede wszystkim dlatego, że rozwój nowych technologii przyczyni się do automatyzacji wielu zawodów. Stanie się więc to, czego wielu z nas się dziś obawia - człowiek w wielu sferach po prostu przestanie być potrzebny. Jak pisze w książce „Far Future. Historia jutra.”, Natalia Hatalska, CEO infuture institute, "praca w przyszłości może stać się dobrem luksusowym”. Poprosiliśmy eksperta rynku pracy Arkadiusza Wargina, szefa dywizji Hays IT Contracting o to, by powiedział nam, czy taka przerażająca z dzisiejszego punktu widzenia perspektywa jest możliwa. W moim wyobrażeniu przyszłości rynek pracy nie tylko będzie stale ewoluował, ale w dalekiej przyszłości również się kurczył aż zupełnie zniknie. To, że dzisiaj wymagane jest ciągłe przekwalifikowywanie zawodowe społeczeństwa jest tylko etapem przejściowym długofalowej ewolucji. Słyszymy o zawodach przyszłości, jak będą się zmieniać wymagane kompetencje – to prawda, ale tak będzie tylko do pewnego czasu. W końcowym rozrachunku praca człowieka w tradycyjnym tego słowa znaczeniu nie będzie potrzebna. Już dziś obserwujemy zautomatyzowane fabryki, w których roboty i programy przejęły większość zadań do niedawna wykonywanych przez ludzi. Coraz częściej dotyczy to nie tylko pracy fizycznej, ale także bardziej skomplikowanych obszarów działalności takich jak złożone procesy logiczne i decyzyjne. Przejęcie przez technologie całości czynności intelektualnych jest wyłącznie kwestią czasu. W przyszłości absolutnie każda czynność ludzka będzie mogła być powierzona humanoidom, czyli tworom technologicznym o sztucznej inteligencji i ludzkim kształcie. W przyszłości rynek pracy może... w ogóle nie istnieć Zdaniem ekspert już dziś możemy obserwować znaki tego, że w przyszłości ludzka praca nie będzie potrzebna. Nie chodzi tylko o to, że roboty zdejmą nam z barków konieczność wykonywania prostych, powtarzanych czynności, dzięki czemu ludzie oddadzą się bardziej skomplikowanym zadaniom i powstaną wieszczone już od lat nowe zawody. Arkadiusz Wargin uważa, że za 100 lat ludzie w ogóle nie będą musieli pracować. Czytaj także w BUSINESS INSIDER - Dzisiaj związki zawodowe w krajach wysoko rozwiniętych postulują krótszy dzień pracy i więcej dni urlopowych, czyli dążą do mniejszej aktywności zawodowej w ramach etatu. Nadchodzą czasy, w których podejście do tych kwestii ulegnie diametralnej zmianie. Biorąc pod uwagę czynniki gospodarcze i rosnącą dostępność oraz stopień zaawansowania rozwiązań sztucznej inteligencji postępujące zmniejszanie aktywności zawodowej ludzi jest jak najbardziej prawdopodobnym trendem - przekonuje Arkadiusz Wargin. Wizja eksperta nieco przypomina tę rodem z filmu "Elizjum", gdzie dla ludzi jest już tak mało pracy, iż tylko nieliczni znajdują zatrudnienie w fabrykach, reszta zaś snuje się bez celu. W pewnym momencie udział robotów w sile roboczej będzie tak duży, że pomimo dobrobytu i braku realnej potrzeby aktywności zawodowej politycy będą walczyć o więcej pracy dla społeczeństwa. Najprawdopodobniej pojawią się odgórnie ustalane proporcje zatrudnienia ludzi do ilości humanoidów, co będzie egzekwowane poprzez regularne kontrole organów państwowych. Rządy będą ustalały parytety na kolejne lata, ale z każdym kolejnym udział pracujących będzie mniejszy. Wszystko po to, aby zapewnić ludziom pracę – nie z powodów ekonomicznych, ale psychologicznych i w imię pielęgnowania społecznych tradycji. Walka o pracę będzie bardziej ideologiczna niż poparta rzeczywistą potrzebą. Spokojnie, ludzie obędą się bez pracy Przy tym zdaniem Arkadiusza Wargina niekoniecznie będzie tak, że odebranie ludziom konieczności wykonywania pracy będzie miało wymiar traumatyczny. Kiedy praca ludzi przestanie być potrzebna, po prostu zajmą się oni czymś innym. - Możemy dojść do momentu, w którym ludzie najzwyczajniej zrezygnują z pracy, a ich codzienna aktywność będzie zupełnie inna. Zatrudnienie w dzisiejszym rozumieniu nie będzie już niezbędne do życia. Tłumacząc to zjawisko obrazowo – podjęcie pracy w dalekiej przyszłości będzie porównywalne z tym, jakbyśmy dzisiaj postanowili nie używać środków transportu i w imię tradycji wszędzie chodzili pieszo. Wykonywanie pracy za 100 lat będzie brzmiało równie absurdalnie, jak dzisiejsza decyzja, aby zrezygnować ze środków komunikacji - tłumaczy ekspert rynku pracy. Jaki zatem będzie rynek pracy za 100 lat? Zdaniem Arkadiusza Wargina istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że nie będzie go w ogóle. - Nie oznacza to jednak, że ludzie będą bierni, nastawieni wyłącznie na konsumpcję i wypoczynek, tak jak jest to pokazywane w wielu filmach. Powstanie nowy rynek aktywności ludzkich. Możliwe, że powstaną także firmy przyszłości, których strukturę, sposób działania i cele trudno obecnie przewidzieć. Ta ewolucja rozpoczęła się już dawno - podsumowuje Arkadiusz Wargina. *** Wydawcą raportu Far Future jest firma Blue Media - Decyzję o podjęciu współpracy przy tworzeniu raportu Far Future podjęliśmy bez chwili namysłu. W Blue Media wierzymy bowiem, że inspiracji do zmian i rozwoju - również naszej firmy - należy szukać w różnych, także niestandardowych miejscach. Dla mnie osobiście projekt miał wyjątkowy wymiar. Jako zagorzały fan kinematografii, w tym tej z gatunku science-fiction, mogłem zrealizować się, łącząc pasję do kina z udziałem Blue Media w tym projekcie. Obszar naszego życia związany z pracą, opisany wśród jedenastu scenariuszy Far Future, jest jednym z bardziej intrygujących rozdziałów. Przede wszystkim dlatego, że dotyczy podstawy ekonomicznej życia większości z nas. Tocząca się w ostatnich latach w przestrzeni publicznej dyskusja odnośnie przyszłości miejsca pracy w naszym życiu napawa wiele osób niepokojem. Niepokój ten związany jest głównie z obawą, że nasze miejsca pracy zajmą roboty, lub że pracy, jaką znamy dzisiaj, nie będzie wcale. Warto jednak przypomnieć, że tego samego rodzaju niepewność towarzyszyła ludzkości już w XVIII wieku, w trakcie rewolucji przemysłowej. Pojawienie się maszyn doprowadziło nawet do powstania ruchów skierowanych przeciwko uprzemysłowieniu produkcji. Ruch luddystów, niszczących w Anglii maszyny tkackie jest symbolem tamtych obaw. Warto jednak tu przypomnieć, iż wówczas przeciętny robotnik pracował około 80 godzin tygodniowo i niewyobrażalne było, że może być inaczej. Dzisiaj w rozwiniętych krajach europejskich przeciętny czas pracy w tygodniu oscyluje poniżej 40 godzin. Wraz z rozwojem automatyzacji i zwiększeniem udziału maszyn i algorytmów w PKB możemy spodziewać się dalszych zmian w tym zakresie. Czy oznacza to, że w ogóle przestaniemy pracować? Raczej nie. Wyobrażenia, jak powinna być wykonywana praca w danym zawodzie, zmienia się już teraz, na naszych oczach. Pracodawcy eksperymentują z elastycznymi sposobami wykonywania pracy, a praca zdalna czy homeoffice stały się możliwe właśnie dzięki zmianom technologicznym. Czas spędzony w biurze staje się elementem dnia, a nie jego sensem. Coraz więcej pracodawców zwraca uwagę, iż mniej istotny jest czas wykonywania pracy, a znaczenie ma wyłącznie realizacja określonych zadań. Oczywiście procesy robotyzacji i automatyzacji są symptomami wskazującymi na to, że rynek pracy stoi u progu nadzwyczajnych zmian. Zrównoważony rozwój tych dziedzin daje szansę na opracowanie zasad, pozwalających funkcjonować w świecie, w którym automaty i roboty będą wspomagać ludzi lub wykonywać część naszych obowiązków pod naszym nadzorem. W Blue Media sami pracujemy nad tego typu rozwiązaniami, jak automatyczna obsługa przejazdów autostradą lub głosowe wykonywanie przelewów bankowych i doładowań telefonów. Tego typu procesy stają się dla nas nową normalnością - wyjaśnia Sebastian Ptak, członek zarządu Blue Media WARTO WIEDZIEĆ:
Małgorzata Tracz: posłanka na Sejm RP IX kadencji, wiceprzewodnicząca klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej, przewodnicząca Partii Zieloni od maja 2015 do stycznia 2022. W Sejmie pracuje w Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, gdzie zajmuje się dobrostanem zwierząt, rolnictwem ekologicznym, walką z ASF, ograniczeniami polowań, etc. Zasiada również w Komisji Spraw Zagranicznych. Ukończyła polonistykę i stosunki międzynarodowe na Uniwersytecie Wrocławskim. Członkini rady programowej Kongresu Kobiet. Działa też w Stowarzyszeniu Ekologicznym Eko-Unia. W roku 2020 wybrana jako liderka w programie European Young Leaders 2020, w marcu 2022 brała udział w programie francuskiego rządu Future Leaders Invitation Programme. Zacznijmy od pytania, które z pewnością słyszała już Pani wielokrotnie. Jak my, jako społeczeństwo, jesteśmy wyedukowani w zakresie ekologii? Czy wiemy już, na czym to wszystko polega, czy raczej pływamy tylko po ogólnych zagadnieniach? Mam wrażenie, że ta wiedza w ostatnich latach wzrosła. Rozumiemy zagrożenia dotyczące zmian klimatu. Rozumiemy, z czym się wiąże spalanie paliw kopalnianych. Wzrosła wrażliwość na kwestie związane z ochroną zwierząt czy wycinką polskich lasów. Mam wrażenie, że pandemia też to częściowo spowodowała. Byliśmy zamknięci, nie było restauracji, kin i wiele osób zaczęło korzystać z rozrywek, które dostarcza natura. Wtedy zrodził się mocny ruch obrony polskich lasów przed wycinką. Ogólnie mam wrażenie, że Polki i Polacy przykładają dużą wagę do środowiska, lubią kontakt z naturą. Natomiast jeśli chodzi o rozwiązania systemowe, takie jak edukacja klimatyczna czy ekologiczna, to niestety w polskiej szkole jej nie ma. Należałoby to zmienić, bo są to zagadnienia bardzo istotne, a przy tym interesujące dla młodych ludzi. Często pojawia się argument, że uczniowie mają wiedzę szczegółową, jakiej nie powstydziliby się studenci pierwszego czy drugiego roku na kierunkach biologicznych, ale nie wiedzą prawie nic o sprawach, które ich na co dzień dotyczą. Z budową mitochondrium nie ma problemu, a z podaniem funkcji drzew już tak. To prawda, ale wydaje mi się, że jest to do nadrobienia. Dlatego jako Zieloni postulujemy utworzenie nowego przedmiotu – edukacja ekologiczna, który połączony byłby z edukacją klimatyczną. Tak naprawdę to właśnie sprawami związanymi z klimatem powinniśmy się teraz szerzej zająć w pierwszej kolejności. Upały, powodzie, ekstremalne zjawiska pogodowe, z którymi się mierzymy w ostatnich latach to przecież pokłosie zmian klimatu. W Polsce mamy już drugi rok z rzędu suszę w niemal każdym województwie. To wpływa z kolei na ceny produktów rolnych, warzyw, owoców. Wiele spraw związanych z szeroko rozumianą ekologią ma bardzo silny wpływ na nasze codzienne życie, czego często nie dostrzegamy. Problem z rozróżnieniem pogody od klimatu mają nawet niektórzy politycy. Trudno się zatem dziwić, że wiele osób nie do końca rozumie, czym jest ekologia. Jest chłodno, pada śnieg, to co mi tu mówicie o globalnym ociepleniu – prawda? Tu znowu wracamy do edukacji. Musimy kłaść na nią nacisk już teraz, bo widzimy wyraźnie, że to nie tylko dzieci, ale również dorosłych trzeba edukować. Swoją drogą, mam wrażenie, że na przykład segregowania śmieci nauczyły Polaków przede wszystkim dzieci. Spójrzmy, jak wiele się zmieniło w tej kwestii w ostatnich 10-15 latach. Wiedzę o tym, że należy segregować odpady i jak to robić często przynosiły do domu dzieciaki, które w szkole miały wiele różnych akcji, np. z okazji Dnia Ziemi. Edukacja to jedno, ale chyba wszyscy musimy szykować się na zmiany. Rząd przecież cały czas pracuje nad różnymi sprawami związanymi z ekologią. Tak jak kiedyś wprowadzono zasady dotyczące segregowania odpadami, tak i teraz musimy być gotowi na nowe wytyczne. Czego możemy się spodziewać w najbliższym czasie? To będą przede wszystkim decyzje wynikające z Europejskiego Zielonego Ładu, czyli strategii, którą obrała Unia Europejska, żeby walczyć z kryzysem klimatycznym. Do 2030 roku UE chce ograniczyć emisję gazów cieplarnianych o 55% a w 2050 roku osiągnąć neutralność klimatyczną. Aby to zrobić, musimy odejść od spalania paliw kopalnych. Przypomnijmy, że chodzi nie tylko o węgiel, ale też ropę i gaz – surowce, które obecnie Polska w dużej mierze sprowadza z Rosji. Wojna w Ukrainie spowodowała, że musimy zrewidować naszą politykę. Zielony Ład zakłada stawianie na energię ze źródeł odnawialnych. Chodzi zarówno o takie technologie, które już z powodzeniem używamy – wiatraki, farmy wiatrowe na morzu, panele słoneczne, pompy ciepła, jak również różnego rodzaju innowacje. Naukowcy cały czas powtarzają, że musimy zacząć odkrywać nowe źródła energii. Obecnie mówi się na przykład o energii z fal morskich oraz głębokiej geotermii. Zielony ład to również kwestie związane np. z rolnictwem ekologicznym. Planuje się zwiększenie areału upraw ekologicznych, ograniczenie użycia nawozów – pestycydów i herbicydów. Skróceniu ma też ulec łańcuch dostaw. Ma to nas skłonić do kupowania zdrowej żywności od lokalnych producentów. Kolejna ciekawa sprawa – obecnie w Komisji Europejskiej trwają prace nad rewizją tak zwanej dyrektywy Non-Financial Reporting Directive (NFRD). Jeśli te zmiany wejdą w życie, to przedsiębiorstwa będą musiały coraz częściej raportować na temat swojej działalności oraz tego, jak wpływają na klimat i środowisko. I tu nie będzie oczywiście tak, że mówimy tylko o sprawach korzystnych dla firmy, o tym, co dobrego zrobiła dla środowiska. Założenia są takie, że ma to ograniczyć różne działania firm, które obecnie o środowisko nie dbają, mając nadzieję, że dane dotyczące tego tematu nie będą upublicznione. Warto też wspomnieć o bardzo ważnej zasadzie „do no significant harm”, stosowanej przez Unię Europejską. Chodzi o to, żeby jakiekolwiek działanie, które podejmujemy na rzecz zielonej rewolucji, nie szkodziło przy tym środowisku. Takie sytuacje mają miejsce częściej, niż mogłoby się wydawać. Przykład z naszego podwórka – budujemy fabrykę samochodów elektrycznych w Jaworznie, ale żeby miało to miejsce, trzeba najpierw wyciąć hektary lasów. Unia kładzie nacisk na to, żeby nie dochodziło do tego typu sytuacji. Mówi pani o bardzo ciekawych sprawach związanych z odnawialnymi źródłami energii. Ja z kolei zastanawiam się, czy my uwierzyliśmy już w zieloną energię. Czasami wydaje mi się, że część społeczeństwa musi zobaczyć kopalnię, dym z komina, ciężkie maszyny. Wtedy dla nich jest jasne, że coś się w danym miejscu dzieje – coś się tam produkuje, wytwarza. A wiatrak, energia z fal morskich… to jakaś utopijna wizja. Jak to jest z tą zieloną energią w naszym społeczeństwie? Wydaje mi się, że nie jest wcale tak źle z tą wiedzą. Polacy pokochali przecież energię słoneczną. Bardzo dużo osób zainstalowało panele fotowoltaiczne w swoich domach. Oczywiście zadziałały nie tylko względy ekologiczne, ale też ekonomiczne. W każdym razie ludzie zaczęli stawiać na energię odnawialną. Zaczynają rozumieć, jak to wszystko działa. Niestety polski rząd wyhamował nasz zapał. W kwietniu weszły przepisy powodujące, że fotowoltaika stanie się znacznie mniej opłacalna. To jest ogromna szkoda, bo Polacy naprawdę przekonali się do pozyskiwania energii w ten sposób. Ucierpi też wiele firm, które zainwestowały w tworzenie narzędzi niezbędnych do produkcji energii odnawialnej. Mówimy na razie głównie o prywatnych gospodarstwach, a jak wygląda przechodzenie na OZE w sektorze biznesu? Czy jest jakieś wsparcie rządu w tym zakresie? Na co musi się przygotować ten sektor w najbliższej przyszłości? Ze strony rządu niestety nie widzę wsparcia dla przedsiębiorstw, jeśli chodzi o przechodzenie na OZE, ale jest za to duże wsparcie ze strony Unii Europejskiej. Głównym narzędziem jest tu Fundusz Odbudowy. Bardzo duże środki mają zostać przeznaczone na działania proklimatyczne, także na wsparcie dla biznesu, by zaczął korzystać z energii odnawialnej. Dla sektora biznesu przewidziane są również rozmaite unijne programy wsparcia. Na przykład Horyzont Europy – to będzie prawie 100 miliardów euro na badania i innowacje. Mamy program LIFE dotyczący klimatu i środowiska. Będzie też fundusz oferujący wsparcie dla rozwoju technologii obniżania emisji w przemyśle. Mamy też fundusz inwestycji, który oferuje pożyczki na projekty z zakresu zrównoważonej infrastruktury dla małych i średnich przedsiębiorstw. Takich narzędzi jest i będzie dużo. Europa chce zmierzać w kierunku energii ze źródeł odnawialnych. Mówiła o tym niedawno przewodnicząca Komisji Europejskiej, Ursula von der Leyen. Niestety polski rząd niekiedy zachowuje się tak, jakby chciał zaprzestać zielonej transformacji. Tymczasem coraz częściej i głośniej mówi się, że nie ma przecież innej drogi. Zielona energia to jedyne wyjście. Tak i musimy działać nie za 50, 100 lat, tylko teraz. Według raportów IPCC (Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu działający przy ONZ) musimy jeszcze w tym dziesięcioleciu znacznie ograniczyć emisję, a ograniczenie emisji oznacza postawienie na energię ze źródeł odnawialnych. Jeśli tego nie zrobimy, to klimat zacznie się zmieniać w tak drastyczny sposób, że nie będziemy potrafili tych zmian już zatrzymać. Wróćmy do spraw związanych z CSR-em. Pani z pewnością obserwuje, jak zmienia się sektor biznesu w Polsce. CSR pojawił się u nas zaledwie kilka lat temu. Dużo się już jednak zdążyło w tej materii wydarzyć. Jak Pani ocenia to, że firmy angażują się w działania ekologiczne i prospołeczne. Jest to wszystko robione z głową? No i jak to jest z tym greenwashingiem, bo takie zarzuty zawsze się przy tej okazji pojawiają? Wydaje mi się, że każde działanie, które wspiera zrównoważony rozwój, jest przydatne. Wiele firm funkcjonujących na polskim rynku stara się coś dla środowiska robić. Często są to proste, ale skuteczne akcje sadzenia drzew czy zbierania lub segregowania odpadów. Bardzo dobrze, jeśli jest to inicjatywa pracowników, jeśli mają oni przy tym okazję do poszerzenia swojej wiedzy z zakresu ekologii. Ważne jest jednak to, żeby te akcje ekologiczne były powiązane ze zmianami systemowymi. Sadzenie kilku drzew, gdy firma odrzuca stopniowe przechodzenie na energię ze źródeł odnawialnych i finansuje wydobywanie paliw kopalnianych, na niewiele się zda. Oczywiście nikogo nie chce zniechęcać do sadzenia drzew. Wręcz przeciwnie. Chodzi jednak o bilans. O to, jak firmy zapatrują się na podstawowe sprawy związane z ekologią i np. energią. A my – zwykli obywatele – co możemy zrobić dla środowiska? Z jednej strony dużo, bo możemy wprowadzić do swojego życia wiele nawyków korzystnych dla środowiska. Z drugiej strony zdecydowanie nie jestem zwolenniczką przerzucania odpowiedzialności na konsumentów. Wydaje mi się, że powinny być rozwiązania systemowe np. w zakresie odpadów. Jeśli będzie dobrze działający system kaucyjny, który obejmie opakowania szklane i plastikowe oraz puszki, to konsument odda te opakowania do punktu, nie szkodząc środowisku. A jeśli w sklepach spożywczych będzie można przyjść ze swoim opakowaniem – na ser, wędliny, to nie będziemy przecież używać plastikowych torebek i woreczków. Jeśli będą dobrze skonstruowane rozwiązania systemowe, to ludzie będą z nich korzystać. Nie będzie trzeba ich nawet do tego przekonywać. Na koniec chciałbym jeszcze zapytać o współczynnik ESG. To jest skrót, który pojawia się coraz częściej w kontekście działań proekologicznych. Czy może Pani powiedzieć coś więcej na ten temat? Najprościej rzecz ujmując, jest to zbiór informacji na temat działalności przedsiębiorstw, a konkretnie ich zaangażowania w sprawy związane trzeba sektorami. E – environmental, czyli kwestie środowiskowe, S – social responsibility, czyli społeczna odpowiedzialność firmy, G – corporate governance, czyli ład korporacyjny, zarządzanie wewnątrz firmy. Wszystkie te trzy elementy muszą zostać spełnione, żeby firma była postrzegana jako przyjazna społecznie. W aspekcie środowiskowym może to być np. ograniczenie emisyjności, przestawienie się na odnawialne źródła energii lub zastosowanie rozwiązań oszczędzających energię. W aspekcie społecznym – zagwarantowanie odpowiednich warunków pracy, przestrzeganie praw pracowników, polityka informacyjna przedsiębiorstwa. W kwestii ładu korporacyjnego chodzi np. o strukturę zarządu przedsiębiorstwa, respektowanie praw udziałowców, gwarantowanie kobietom takiego samego wynagrodzenia jak mężczyznom na tym samym stanowisku itp. Czyli ESG to taki sygnał dla konsumentów lub inwestorów, w jaki sposób funkcjonuje dana firma, jak odnosi się do tych trzech bardzo istotnych spraw? Tak, są to czynniki pozafinansowe, z których korzystają np. inwestorzy chcący wejść we współpracę z daną firmą. To także informacja dla konsumentów, którzy są przecież coraz bardziej świadomi. Patrzymy już nie tylko na skład produktu, Coraz częściej interesuje nas, kto jest odpowiedzialny za jego wyprodukowanie. Z roku na rok zwiększa się odsetek ludzi, którzy np. nie chcą kupować produktów firm wykorzystujących paliwa kopalniane przy produkcji, albo nieprzestrzegających praw pracowników. Coraz częściej sprawdzamy, czy firmy posiadające swoje oddziały w krajach rozwijających się szanują prawa lokalnej ludności. Czy budowa nowej, potężnej fabryki w Azji nie doprowadziła do przymusowych przesiedleń. Pojawia się coraz więcej raportów zawierających tego tupu dane. Obieg informacji jest obecnie niesamowicie szybki. To wszystko sprawia, że konsument może w kilka sekund sprawdzić, czy dana firma kieruje się tylko i wyłącznie zyskiem finansowym, czy swoją działalność prowadzi w poszanowaniu dla środowiska naturalnego, praw człowieka i zasady równości. Miejmy zatem nadzieję, że CSR będzie się rozwijał i stanie się w sektorze biznesu standardem, a nie opcją. Bardzo serdecznie dziękuję za rozmowę. Dziękuję bardzo.
Komentarze sameQuizy: 157 Młodziej, niż będę teraz mam 13 lat i każdy mi mówi że wygląsam na 15 więc… Odpowiedz Będziesz wyglądał dokładnie na tyle, ile będziesz miał faktycznie lat. I dobrze:3 Odpowiedz Będziesz wyglądał dokładnie na tyle, ile będziesz miał faktycznie lat. Będziesz wyglądał dokładnie na tyle, ile będziesz miał faktycznie lat. Prowadzisz normalny tryb życia, nie przesadzasz ze śmieciowym jedzeniem, ale nie jesz zbyt wielu warzyw oraz ryb. Nie ćwiczysz regularnie. Nie narzekasz na choroby. Wygląda na to, że będziesz starzeć się w naturalnym rytmie. Fajny quiz Odpowiedz1 Będziesz wyglądał na dużo młodszego, niż tak naprawdę będziesz. Będziesz wyglądał na dużo młodszego, niż tak naprawdę będziesz. Dzięki zdrowemu trybowi życia będziesz sprawny, szczupły, zdrowy i mniej zestresowany niż wielu ludzi w Twoim wieku. Jesteś w tym momencie na zdrowej diecie i dużo się ruszasz oraz cały czas rozwijasz swoje pasje. Podziel się wynikiem w komentarzu!Ruszam się akurat mało ale super quiz Odpowiedz Będziesz wyglądał na dużo młodszego, niż tak naprawdę będziesz. Dzięki zdrowemu trybowi życia będziesz sprawny, szczupły, zdrowy i mniej zestresowany niż wielu ludzi w Twoim wieku. Jesteś w tym momencie na zdrowej diecie i dużo się ruszasz oraz cały czas rozwijasz swoje pasje. Podziel się wynikiem w komentarzu! Odpowiedz Będziesz wyglądał dokładnie na tyle, ile będziesz miał faktycznie lat. To… chyba dobrze. Fajny quiz Odpowiedz Będziesz wyglądał dużo starzej jak na swój wiek! Zgadza się, mówimy o dodatkowych kilogramach, wielu zmarszczkach i ogromnej zadyszce przy wchodzeniu nawet po schodach. Wszystko dlatego, że źle się odżywiasz, nie ćwiczysz ani nie śpisz wystarczająco długo, nie dbasz o swoją skórę, włosy i o włosy, skórę i paznokcie bardzo dobrze XDD Odpowiedz2 Będziesz wyglądał dokładnie na tyle, ile będziesz miał faktycznie lat. Będziesz wyglądał dokładnie na tyle, ile będziesz miał faktycznie lat. Prowadzisz normalny tryb życia, nie przesadzasz ze śmieciowym jedzeniem, ale nie jesz zbyt wielu warzyw oraz ryb. Nie ćwiczysz regularnie. Nie narzekasz na choroby. Wygląda na to, że będziesz starzeć się w naturalnym rytmie. Podziel się wynikiem w komentarzu! No i zarabiscie licze ze sie sprawdzi Odpowiedz Będziesz wyglądał na dużo młodszego, niż tak naprawdę będziesz. Będziesz wyglądał na dużo młodszego, niż tak naprawdę będziesz. Dzięki zdrowemu trybowi życia będziesz sprawny, szczupły, zdrowy i mniej zestresowany niż wielu ludzi w Twoim wieku. Jesteś w tym momencie na zdrowej diecie i dużo się ruszasz oraz cały czas rozwijasz swoje pasje. Podziel się wynikiem w komentarzuMoże tak będzie. Mam przynajmniej taką nadzieję haha Odpowiedz1 Będziesz wyglądał na dużo młodszego, niż tak naprawdę będziesz. Będziesz wyglądał na dużo młodszego, niż tak naprawdę będziesz. Dzięki zdrowemu trybowi życia będziesz sprawny, szczupły, zdrowy i mniej zestresowany niż wielu ludzi w Twoim wieku. Jesteś w tym momencie na zdrowej diecie i dużo się ruszasz oraz cały czas rozwijasz swoje pasje. Podziel się wynikiem w komentarzu! Odpowiedz
jak będę wyglądała w przyszłości